To śledztwo pokazuje skalę zjawiska piractwa IPTV we Francji - z takich rozwiązań korzystają już miliony gospodarstw domowych.
Choć dla wielu osób nie jest tajemnicą, że ogromna liczba Francuzów ma w domu tzw. boîtiers IPTV (dekodery IPTV), znacznie trudniej jest wiarygodnie oszacować, ile takich urządzeń faktycznie krąży na rynku. Właśnie dlatego DAZN zaangażował zespół specjalistów, aby przyjrzeć się zjawisku piratage (piractwa) na terenie Francji.
Wyniki prac komentował Philippe Dewost, ekspert techniczny związany z tym dochodzeniem, cytowany przez L’Équipe. Z jego relacji wynika, że we Francji działa rozbudowana siatka dystrybucji, mająca powiązania zarówno w regionie paryskim, jak i na północy kraju. Według niego te same grupy mają równolegle zajmować się inną przestępczością, w tym obrotem narkotykami.
8 milionów boîtiers IPTV w obiegu we Francji - piratage na masową skalę
Infrastruktura stojąca za tym procederem ma wykorzystywać usługi hostingowe poza Francją - w innych państwach Unii Europejskiej, w Europie Wschodniej, a nawet w Azji. To wyraźnie utrudnia namierzanie źródeł i skuteczne działania przeciwko dostawcom. Niezależnie od tego, takie boîtiers IPTV mają zapewniać dostęp nie tylko do wszystkich kanałów sportowych, lecz także do największych platform streamingowych, takich jak Netflix, Amazon Prime Video czy Apple TV.
Najbardziej uderzająca konkluzja śledztwa to szacunek, że we Francji może krążyć około 8 milionów takich urządzeń. Co więcej, według przytoczonych ocen liczba ta „prawdopodobnie dobije do 9 milionów pod koniec roku, bo okres Bożego Narodzenia sprzyja wyjątkowo wysokiej sprzedaży”. Przy cenie rzędu około 50 euro rocznie (czasem wyższej) oznaczałoby to potencjalny, ogromny przychód na poziomie nawet 400 milionów euro rocznie.
Dewost zwraca też uwagę na jego zdaniem zbyt niską reaktywność francuskich podmiotów posiadających prawa (ayants droit). Wprost zestawia Francję z Włochami, Hiszpanią i Anglią, które mierzą się z identycznym problemem, ale - jak twierdzi - tamtejsi nadawcy potraktowali temat priorytetowo, współpracują z władzami nad ramami prawnymi i inwestują we własne bezpieczeństwo, zamiast opierać się wyłącznie na regulatorach takich jak ARCOM we Francji.
Wątek nie umknął również władzom francuskiej piłki. Jak przypomina L’Équipe, piratage ma być jednym z tematów najbliższego zgromadzenia LFP, zaplanowanego na 4 grudnia.
Warto dodać, że masowe korzystanie z nielegalnych usług IPTV to nie tylko kwestia strat dla nadawców i właścicieli praw. Dla użytkowników realnym ryzykiem bywają też wycieki danych, płatności obsługiwane przez niepewne kanały, a nawet złośliwe oprogramowanie instalowane poprzez aplikacje i listy kanałów z nieznanych źródeł. W praktyce „tania subskrypcja” może oznaczać koszt w postaci utraty kontroli nad kontami, urządzeniami lub danymi.
Z perspektywy ograniczania skali zjawiska znaczenie ma również edukacja i uproszczenie legalnego dostępu: przejrzyste pakiety, elastyczne subskrypcje i skuteczniejsze, szybsze blokowanie źródeł dystrybucji. Bez połączenia działań prawnych, technicznych i rynkowych trudno będzie odwrócić trend, który - według tych szacunków - osiągnął już poziom masowy.
Czy mieliście świadomość, jak duża jest skala piratage we Francji? Zaskakuje Was liczba 8 milionów boîtiers IPTV w obiegu? Podzielcie się opinią w komentarzach.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz