Nowy cios dla podatników rysuje się na horyzoncie.
Zmiana, o której dotąd mówiło się niewiele, może w praktyce odczuwalnie podnieść rachunki wielu właścicieli. Jak informuje Le Parisien, francuskie ministerstwo gospodarki postanowiło zaktualizować w ewidencji tzw. elementy komfortu dla kilku milionów lokali mieszkalnych. Skutek jest łatwy do przewidzenia: podatek od nieruchomości (taxe foncière) wzrośnie dla 7,4 mln mieszkań i domów.
Dlaczego podatek od nieruchomości (taxe foncière) ma wzrosnąć?
Administracja skarbowa wylicza wysokość podatku, biorąc pod uwagę metraż lokalu oraz sześć cech określanych jako elementy komfortu. W praktyce chodzi o:
- podłączenie do bieżącej wody,
- podłączenie do prądu,
- obecność wanny,
- obecność prysznica,
- obecność umywalki,
- obecność ogrzewania lub klimatyzacji,
- obecność toalety (WC).
Następnie każdemu z tych elementów przypisuje się umowną „powierzchnię”, która wpływa na podstawę opodatkowania. Zastosowany podział wygląda następująco:
- bieżąca woda: 4 m²,
- prąd: 2 m²,
- wanna: 5 m²,
- prysznic: 4 m²,
- umywalka: 3 m²,
- ogrzewanie lub klimatyzacja: 2 m² na każde wyposażone pomieszczenie,
- WC: 3 m².
Czy to legalne? Wątpliwości wokół aktualizacji „elementów komfortu”
Dyrekcja Generalna Finansów Publicznych (DGFiP) twierdzi, że w bazach dotyczących 7,4 mln lokali na terenie metropolitalnej Francji brakuje obecnie co najmniej jednego z wymienionych elementów komfortu. W związku z tym urząd zamierza automatycznie dopisać „jeden lub kilka brakujących elementów komfortu”.
Co istotne, fiskus ma poinformować jedynie właścicieli tych nieruchomości, w których zmiany będą najbardziej znaczące. Powiadomienia mają trafić jako indywidualne pismo do konta podatnika na platformie Impots.gouv.fr - planowany termin wysyłki to czerwiec 2026 r.
Jeżeli rozwiązanie wejdzie w życie w zapowiadanej formie, średni wzrost dla tych 7,4 mln lokali ma wynieść około 63 euro. Sekretarz generalny CGT Finances, cytowany przez Le Parisien, nie kryje zaskoczenia i zarzuca rządowi działanie „na domysłach”: porównuje to do sytuacji, w której w podatku dochodowym arbitralnie dopisano by komuś dodatkowe 2 000–3 000 euro dochodu, mimo że podatnik nigdy takich pieniędzy nie otrzymał.
Wątpliwości dotyczą również samej zgodności inicjatywy z prawem. Sylvain Grataloup, prezes Krajowego Związku Właścicieli Nieruchomości (UNPI), cytowany przez dziennik regionalny, wskazuje, że nie rozumie, w jaki sposób administracja skarbowa mogłaby wprowadzić taką zmianę automatycznie - i przewiduje, że może to nieuchronnie doprowadzić do licznych sporów oraz postępowań.
Co mogą zrobić właściciele i jak wygląda ścieżka odwołania?
DGFiP utrzymuje jednak swoje stanowisko, podkreślając, że właściciele lokali, które faktycznie nie mają części wskazanych instalacji, będą mogli zakwestionować naliczenie i uzyskać odpowiednie ulgi (degrèvements). W praktyce kluczowe będzie porównanie tego, co widnieje w danych administracji, z rzeczywistym stanem nieruchomości, a następnie złożenie wyjaśnień w trybie przewidzianym przez urząd.
Warto też pamiętać o skutkach pośrednich: nawet relatywnie niewielka podwyżka podatku od nieruchomości może przełożyć się na decyzje właścicieli dotyczące budżetu remontowego, utrzymania lokalu czy polityki czynszowej. Jeżeli wzrosty obejmą dużą część rynku, presja kosztowa może zostać częściowo przeniesiona na najemców - zwłaszcza w lokalizacjach, w których popyt na najem jest wysoki.
Na ile taka decyzja administracji skarbowej jest Twoim zdaniem uzasadniona? Podziel się opinią w komentarzach.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz