Przejdź do treści

USA przekracza punkt bez powrotu: ten dron bojowy z AI sam podejmuje decyzje na polu walki.

Dwóch techników pracuje przy dronie w hangarze, jeden z tabletem, drugi z panelami kontrolnymi.

Fury, nowy samolot, jest najnowszym sygnałem, że Stany Zjednoczone przechodzą od myśliwców pilotowanych do maszyn bojowych napędzanych sztuczną inteligencją - budząc nadzieje w Pentagonie oraz niepokój wśród etyków i rywali.

Myśliwiec bez kabiny i z „własnym umysłem”

Fury wygląda jak nowoczesny samolot bojowy, ale brakuje w nim jednej rzeczy: miejsca dla pilota. Nie ma osłony kabiny, nie ma fotela katapultowego, nie ma klasycznych urządzeń sterowania.

Zamiast tego statek powietrzny polega na pokładowym „mózgu” sztucznej inteligencji, który odpowiada za start, lot, manewry w powietrzu, wykrywanie celów i unikanie zagrożeń. Ludzie nadzorują misję z ziemi, ale przestają „latać” myśliwcem w tradycyjnym sensie.

Fury wykonuje lot, manewry i logikę taktyczną; człowiek pełni rolę sędziego, nie kierowcy.

Opracowany przez amerykańską firmę defence-tech Anduril, Fury znajduje się na styku dronów i myśliwców. Jest autonomiczny jak rój dronów, a jednocześnie wystarczająco szybki i zwrotny, by towarzyszyć załogowym samolotom bojowym w spornych przestrzeniach powietrznych.

Urzędnicy USA opisują systemy takie jak Fury jako „lojalnych skrzydłowych”, którzy mogą wspierać lub osłaniać samoloty załogowe (np. F-35), przyjmować na siebie ogień przeciwnika albo wykonywać uderzenia wysokiego ryzyka, które wcześniej mogłyby oznaczać utratę pilotów.

Od deski kreślarskiej do testów bojowych w zaledwie 556 dni

Tempo programu jest niemal tak uderzające jak sama technologia. Anduril twierdzi, że przeszedł od projektu „od zera” do pierwszego autonomicznego lotu w 556 dni - mniej niż dwa lata.

To radykalne odejście od tradycyjnych harmonogramów obronnych, w których nowe samoloty bojowe często potrzebują ponad dekady, by przejść od koncepcji do służby operacyjnej.

Jak Anduril skrócił harmonogram

  • Przejął wyspecjalizowany start-up Blue Force Technologies i wchłonął jego prace nad eksperymentalnymi odrzutowcami.
  • Wykorzystał własny stos oprogramowania autonomii, wcześniej testowany na innych wojskowych dronach i systemach.
  • W dużym stopniu polegał na inżynierii cyfrowej i symulacjach, aby ograniczyć fazy testów fizycznych.
  • Ponownie użył komponentów komercyjnych zamiast tworzonych na zamówienie elementów, których certyfikacja jest powolna.

Pierwsze loty testowe, przeprowadzone pod koniec 2025 roku według oświadczeń firmy, obejmowały w pełni autonomiczny start, lot po kręgu i lądowanie, z zapasowymi zabezpieczeniami sterowania utrzymywanymi na ziemi.

Z perspektywy Pentagonu 556 dni to nie tylko kamień milowy; to sygnał, że zwinna kultura technologiczna wreszcie weszła do lotnictwa bojowego.

Bezpośrednia odpowiedź na autonomiczne ambicje Chin w powietrzu

Fury nie powstał w próżni. Waszyngton mocno wiąże rozwój myśliwców sterowanych przez SI z obawami dotyczącymi szybko rosnącej chińskiej floty dronów i samolotów stealth.

Chińscy producenci zaczęli wdrażać tanie, dalekiego zasięgu bezzałogowe bojowe statki powietrzne oraz eksperymentować z taktyką rojów zaprojektowaną do przeciążania obrony powietrznej w zachodnim Pacyfiku. Amerykańscy planiści obawiają się, że w kryzysie wokół Tajwanu lub Morza Południowochińskiego sama liczebność może przechylić przewagę w powietrzu na stronę Pekinu.

Urzędnicy USA widzą w masowo produkowanych autonomicznych odrzutowcach jeden ze sposobów przeciwdziałania temu zagrożeniu. Zamiast wysyłać do walki garstkę dopracowanych, skrajnie drogich myśliwców, mogliby wystawić dziesiątki lub setki samolotów wspieranych przez SI - każdy tańszy do utracenia.

W tym sensie Fury jest równie mocno sygnałem jak bronią: komunikatem, że USA zamierzają utrzymać przewagę w wojnie algorytmicznej, nie tylko w technologii stealth czy mocy silników.

Tani z założenia: gdy myśliwiec kosztuje mniej niż pocisk

Jedną z najbardziej przełomowych cech Fury jest jego cena. Choć dokładne liczby pozostają tajne, amerykańskie i europejskie szacunki lokują koszt jednostkowy znacznie poniżej tradycyjnych myśliwców.

Samolot Szacowany koszt jednostkowy
Fury (Anduril) Około 6–13 mln funtów / 7–15 mln dolarów
F-35 Około 65–70 mln funtów / 80 mln dolarów
Rafale Około 70–75 mln funtów / 85 mln dolarów
Tempest nowej generacji Oczekiwany koszt znacznie powyżej 100 mln funtów / 120 mln dolarów

Ta różnica kosztów zmienia sposób, w jaki wojska mogą myśleć o sile powietrznej. Utrata Fury w walce byłaby znacznie mniej dotkliwa dla budżetów niż utrata załogowego myśliwca piątej generacji - i żadna rodzina nie zostałaby poinformowana o śmierci pilota.

Oparcie o cywilny łańcuch dostaw

Aby osiągnąć takie wartości, Anduril w dużej mierze opiera się na komponentach komercyjnych, a nie na specjalnie projektowanym wojskowym sprzęcie.

Firma sygnalizowała, że Fury wykorzystuje:

  • Komercyjne silniki odrzutowe przystosowane do wysokowydajnych zastosowań wojskowych.
  • Podwozie pozyskiwane „z półki” od istniejących dostawców lotniczych.
  • Modułowy płatowiec, zaprojektowany tak, by podzespoły mogły powstawać w standardowych zakładach przemysłowych.

Oczekuje się, że produkcja wzrośnie w zakładzie o powierzchni 465 000 m² w Columbus (Ohio) od 2026 roku, a linie montażowe będą bardziej przypominać fabrykę samochodów niż tradycyjną wytwórnię samolotów taktycznych.

Jeśli to zadziała, Fury stanie się nie tylko nowym odrzutowcem, lecz także „produktem” siły powietrznej, który można wytwarzać niemal jak sprzęt konsumencki.

Pokładowy mózg walki: jak SI naprawdę walczy

Pod włóknem węglowym i metalem to oprogramowanie jest prawdziwą bronią. Zestaw SI Fury pobiera dane z radaru, sensorów podczerwieni i łączy komunikacyjnych, a następnie nieustannie aktualizuje rozumienie sytuacji bojowej wokół samolotu.

SI może klasyfikować kontakty jako potencjalne zagrożenia, cele własne lub nieznane oraz proponować sposoby działania: unik, atak, śledzenie albo przekazanie kontroli innemu zasobowi. Ludzki operator widzi te opcje na konsoli i - zgodnie z obecną polityką USA - musi zatwierdzić każde śmiercionośne uderzenie.

Jednocześnie samolot musi zarządzać własnym bezpieczeństwem: unikać kolizji w powietrzu, utrzymywać się w ograniczeniach lotu i radzić sobie z walką elektroniczną, taką jak zagłuszanie GPS.

Celem jest umożliwienie jednemu operatorowi nadzorowania kilku statków powietrznych jednocześnie. Zamiast pilota zmagającego się z przeciążeniami w jednej kabinie, dowódca misji mógłby orkiestrzyć małą autonomiczną eskadrę z umocnionego bunkra oddalonego o tysiące kilometrów.

Co naprawdę znaczy „autonomia z człowiekiem w pętli”

Urzędnicy obrony wielokrotnie podkreślają, że to człowiek nadal ma podejmować ostateczną decyzję o użyciu śmiercionośnej siły - koncepcja znana jako „człowiek w pętli” (human in the loop). Jednak wraz z tym, jak systemy SI stają się szybsze i bardziej złożone, granica ta się zaciera.

W szybko zmieniających się walkach manewrowych czekanie, aż operator naziemny kliknie „zatwierdź” przy każdym strzale, może być taktycznie niemożliwe. To wywołuje presję, by przechodzić do „człowieka na pętli” (human on the loop), gdzie ludzie nadzorują ogólnie, ale pozwalają maszynie działać w ramach z góry ustalonych parametrów.

Autonomia pełznie naprzód wyjątek po wyjątku: najpierw nawigacja, potem reguły użycia siły, a następnie całe misje delegowane do oprogramowania.

Pytania etyczne, prawne i strategiczne, które nie znikną

Gdy systemy takie jak Fury zbliżają się do gotowości bojowej, rządy i organizacje pozarządowe mierzą się z konsekwencjami.

Organizacje praw człowieka ostrzegają, że delegowanie decyzji o życiu i śmierci algorytmom - choćby częściowo - zwiększa ryzyko bezprawnych zabójstw i nieprzejrzystej odpowiedzialności. Jeśli SI błędnie zidentyfikuje cel i zbombarduje cywilny konwój, kto ponosi odpowiedzialność: programista, producent, dowódca, który uruchomił misję?

Prawnicy kwestionują też, jak tradycyjne prawa wojny mają się stosować, gdy algorytmy adaptują się w locie. Wiele z tych reguł opiera się na pojęciach takich jak „rozsądna ocena” dowódców - coś, czego sieć neuronowa nie potrafi łatwo wyjaśnić.

W środowiskach wojskowych pojawia się jeszcze jedna obawa: eskalacja. Przyszłe starcie powietrzne pomiędzy autonomicznymi odrzutowcami dwóch państw posiadających broń jądrową mogłoby szybko wymknąć się spod kontroli, jeśli oprogramowanie błędnie odczyta sygnały lub zinterpretuje opromieniowanie radarem jako bezpośrednio nadchodzący atak.

Kluczowe pojęcia, które ukształtują następną dekadę siły powietrznej

Kilka technicznych idei podtrzymuje debatę wokół Fury i podobnych samolotów:

  • Śmiercionośny autonomiczny system uzbrojenia (LAWS): broń, która po aktywacji może wybierać i atakować cele bez dalszego udziału człowieka.
  • Rojenie (swarming): użycie wielu mniejszych, tańszych dronów koordynujących działania poprzez oprogramowanie w celu przełamania obrony.
  • Człowiek w/na pętli (human in/on the loop): poziomy kontroli człowieka - od bezpośredniego zatwierdzania każdego działania po szeroki nadzór nad systemem, który w większości działa sam.
  • Odpowiedzialność algorytmiczna (algorithmic accountability): żądanie, by decyzje wpływające na ludzkie życie były wyjaśnialne i możliwe do prześledzenia, nawet gdy podejmuje je SI.

Te terminy mogą brzmieć abstrakcyjnie, ale stają się częścią realnych kontraktów zakupowych, zasad użycia siły oraz międzynarodowych negocjacji w Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Jak może wyglądać przyszła bitwa z użyciem Fury

Wyobraź sobie kryzys na Pacyfiku pod koniec tej dekady. Amerykańska grupa lotniskowcowa chce zbadać strefę obrony przeciwlotniczej przeciwnika. Zamiast wysyłać najpierw samoloty załogowe, dowódcy wypuszczają falę autonomicznych maszyn takich jak Fury.

Pędzą naprzód, lecąc nisko i szybko, dzieląc się między sobą danymi radarowymi. Jedna wykrywa wrogą baterię rakiet ziemia–powietrze uruchamiającą radar. SI Fury wylicza zagrożenie, proponuje szybki nalot i przesyła tę opcję do operatora.

Operator zatwierdza uderzenie. Dwa odrzutowce odłączają się, odpalają uzbrojenie stand-off, a następnie celowo wystawiają się, by zwabić wrogie rakiety, ujawniając kolejne stanowiska na potrzeby następnych ataków. Kilka Fury zostaje utraconych; żadni piloci nie giną.

Równolegle agenci programowi monitorują media społecznościowe i dane satelitarne pod kątem oznak strat ubocznych. Jeśli istnieje podejrzenie ofiar cywilnych, system oznacza to dowódcom i wstrzymuje podobne profile ataku do czasu zakończenia przeglądu.

Taki rodzaj mieszanej choreografii człowiek–maszyna jest dokładnie tym, do czego - jak mówią architekci siły powietrznej nowej generacji - dążą. To, czy uda się utrzymać tę choreografię pod kontrolą etyczną i polityczną, będzie prawdziwym testem.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz