Petycje w sprawie liczenia terminów w prawie o obywatelstwie i czasie pobytu w Portugalii
Priscila Correa, jedna z inicjatorek petycji, pod którą zebrano ponad 8 000 podpisów, przypomina, że obowiązujące przepisy z kwietnia 2024 r. przewidywały liczenie wymaganych terminów od dnia złożenia wniosku. Problem w tym, że regulacje nigdy nie zostały realnie wdrożone w praktyce, a w kwietniu ubiegłego roku obecny rząd zapowiedział zmianę podejścia: terminy miałyby biec dopiero od daty wydania zaświadczenia o pobycie.
Według Correi, wnioskodawcy nie mieli możliwości złożenia „uporządkowanych i powszechnych” wniosków w urzędach stanu cywilnego, a teraz „prawo znów się zmienia”. Jak powiedziała agencji Lusa, w Portugalii „system nie działa” z perspektywy bezpośredniej administracji publicznej wobec imigrantów, co sprawia, że formalne wymagania rozmijają się z rzeczywistością urzędową.
AIMA i opóźnienia: liczenie terminów a niewydolność państwa
Agencja ds. Integracji, Migracji i Azylu (AIMA) została przez Correi określona jako instytucja „niewydolna” i kolejny przykład „dysfunkcji państwa portugalskiego” w zarządzaniu sprawami imigracyjnymi, gdzie opóźnienia systemowe są najbardziej widoczne.
Jak podkreśla, na samą możliwość umówienia wizyty czeka się latami: procedura potrafi trwać około sześciu lat, zanim dojdzie do spotkania i ostatecznie do wydania karty pobytu, ponieważ „żadne terminy w praktyce nie są dotrzymywane”.
W jej ocenie wcześniejsze rozwiązanie – liczenie czasu od daty złożenia wniosku – wprowadzało „pewien element sprawiedliwości”, bo uwzględniało faktyczny okres oczekiwania po stronie administracji. Przesuwanie punktu startowego na moment wydania dokumentu ma oznaczać w praktyce „nieuznawanie niewydolności państwa” i przerzucanie konsekwencji na osoby, które dopełniły formalności.
Correa zaznacza, że Portugalia ma pełne prawo tworzyć własne regulacje, ale – jak ocenia – „to, że coś jest legalne, nie zawsze czyni to rozwiązanie uprawnionym i sprawiedliwym”. Liczy, że posłowie wezmą pod uwagę postulaty przedstawione w petycjach.
Warto dodać, że tak skonstruowane zasady liczenia terminów uderzają nie tylko w osoby starające się o obywatelstwo. Osłabiają też przewidywalność prawa i poczucie bezpieczeństwa prawnego, bo planowanie pracy, edukacji, łączenia rodzin czy wyjazdów służbowych zależy wprost od dat uznawanych przez państwo za „początek” legalnego pobytu.
Równolegle narasta presja na usprawnienie obsługi spraw poprzez lepszą organizację urzędów, cyfryzację i jasne harmonogramy. Bez tego nawet najlepiej napisane przepisy będą w praktyce generować kolejne zatory i spory o to, czyja odpowiedzialność obejmuje zmarnowane miesiące i lata.
„Złote wizy” i ARI: szkoda wizerunkowa oraz stawka miliardów euro
Opóźnienia – jak ostrzega Correa – dotykają również programu tzw. złotych wiz, co przekłada się na „szkodę reputacyjną” dla kraju.
Obecnie około 55 000 osób ma czekać na możliwość umówienia terminu w sprawie zezwolenia na pobyt dla inwestorów (ARI). Według przytaczanych danych inwestorzy zainwestowali w Portugalii łącznie około 7 miliardów euro.
W jej ocenie pieniądze zostały już wpłacone do systemu, natomiast państwo nie odwdzięczyło się adekwatną jakością i terminowością usług. Skutkiem ma być spadek zaufania do instytucji publicznych i osłabienie wiarygodności Portugalii w oczach inwestorów.
Correa oskarża również, że próba zmiany spornego przepisu ma „ujawniać pakt skrajnej prawicy z prawicą”, w którym kluczowe nie jest zwiększenie efektywności, lecz „segregacja”.
Wnioski o obywatelstwo i „łańcuch” spraw potomków
Złożoność procedur w sprawach obywatelstwa oznacza – jak wskazuje prawniczka – że dochodzą dodatkowe, następcze terminy. Dopiero po zakończeniu jednego postępowania kolejni potomkowie mogą składać swoje wnioski o uznanie.
Jako przykład podaje sprawy osób pochodzenia sefardyjskiego, w których wnioski pozostają nierozstrzygnięte od maja 2021 r. Podkreśla przy tym, że po pierwszej decyzji uruchamia się „łańcuch” kolejnych postępowań, bo następni członkowie rodziny są zależni od rozstrzygnięcia w sprawie pierwotnej.
Jej stanowisko jest jednoznaczne: wszystkie wnioski są opłacone, więc administracja ma obowiązek je rozpatrzyć. Jak argumentuje, nie jest to żadna uprzejmość ze strony państwa, tylko realizacja prawa osoby składającej wniosek. Krytykuje też propozycję rządu, aby maksymalne okresy wydłużyć do 10 lat, liczonych od momentu uzyskania zezwoleń na pobyt.
Druga petycja: liczenie czasu pobytu od wniosku o czasowy pobyt
W odrębnej petycji prokuratorka Juliet Cristino postuluje, aby czas pobytu uwzględniać od momentu wystąpienia o czasowe zezwolenie na pobyt.
Zwraca uwagę, że po zmianach w prawie o obywatelstwie wiele spraw utknęło w urzędach stanu cywilnego, a zainteresowani przez długi czas nie otrzymują żadnej odpowiedzi.
Według Cristino odpowiedzialność za opóźnienia nie leży po stronie osób składających wnioski, lecz wynika z niedoboru etatów i niewystarczających zasobów w administracji publicznej. Jak podkreśla, jeśli okres „pobytu wymaganego do złożenia wniosku o obywatelstwo portugalskie” nie będzie obejmował początku procesu legalizacji, powstanie „stracony czas”, a życie wielu osób pozostanie „w zawieszeniu”.
Rozpatrzenie petycji w komisji parlamentarnej
Obie petycje mają zostać omówione łącznie podczas posiedzenia Komisji ds. Spraw Konstytucyjnych, Praw, Wolności i Gwarancji. Sprawozdawcą w tej sprawie będzie poseł Partii Socjalistycznej Pedro Delgado Alves.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz