Przejdź do treści

Czy Red Bull posunął się za daleko? Europa chce ukarać markę za jej agresywne działania.

Puszka Red Bull na biurku w nowoczesnej sali konferencyjnej z ludźmi w tle.

Austriacka firma Red Bull znalazła się pod lupą Komisji Europejskiej w związku z podejrzeniem nadużycia pozycji dominującej.

Komisja Europejska poinformowała w czwartek 13 listopada o formalnym wszczęciu dochodzenia przeciwko producentowi napojów energetycznych. Zdaniem Brukseli koncern mógł świadomie ograniczać konkurencję i wykorzystywać swoją silną pozycję rynkową w kanale sprzedaży detalicznej.

Śledztwo Komisji Europejskiej wobec Red Bulla: podejrzenia o ograniczanie konkurencji w napojach energetycznych

Z perspektywy organów unijnych sedno sprawy ma dotyczyć prób „ograniczenia rywalizacji w segmencie napojów energetycznych o pojemności powyżej 250 ml” w sprzedaży sklepowe. W praktyce firma ma być podejrzewana o działania, które skłaniały dystrybutorów i sieci handlowe do ograniczania lub wycofywania z półek produktów konkurencyjnych marek.

W tle pojawia się też model współpracy z częścią sklepów, w którym to producent przejmuje znaczący wpływ na sposób ekspozycji produktu. Jak opisywał dziennik Les Échos, Red Bull miał wykorzystywać fakt, że niektóre punkty sprzedaży powierzają mu dobór asortymentu, ułożenie towaru na półkach oraz działania promocyjne, co mogło prowadzić do uprzywilejowania własnych napojów kosztem innych.

Co Komisja chce ustalić i dlaczego to ważne dla konsumentów

Teresa Ribera, komisarz UE ds. konkurencji, cytowana przez Financial Times, wskazała wprost, że celem jest weryfikacja skutków rynkowych badanych praktyk: chodzi o sprawdzenie, czy mogły one podtrzymywać wysokie ceny oraz ograniczać wybór napojów energetycznych dostępnych dla kupujących. Jak podkreśliła, dochodzenie wpisuje się w stałe działania Komisji na rzecz egzekwowania reguł konkurencji w łańcuchu dostaw żywności - w interesie europejskich konsumentów.

W unijnych realiach szczególne znaczenie ma właśnie rynek detaliczny: dostęp do półki, planogramy i promocje w sklepie potrafią przesądzać o tym, które produkty realnie „istnieją” dla klienta. Jeżeli dominujący gracz miałby wpływać na ekspozycję tak, by wypierać rywali, skutkiem może być mniejsza różnorodność oferty i słabsza presja cenowa.

Przeszukania w 2023 roku i spór przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w Luksemburgu

To nie pierwszy raz, gdy sprawa wokół firmy trafia na poziom instytucji unijnych. W 2023 roku Komisja Europejska prowadziła inspekcje w siedzibach spółki. Red Bull zakwestionował wówczas te działania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, argumentując, że były nieproporcjonalne i oparte na niewystarczająco konkretnych podejrzeniach praktyk antykonkurencyjnych.

Według stanowiska firmy, część impulsu do tych działań miały stanowić informacje przekazane przez Monster Energy - jednego z kluczowych rywali, częściowo kontrolowanego przez Coca-Colę. Ten wątek podkreśla, jak duże napięcia potrafią towarzyszyć rywalizacji w segmencie napojów energetycznych, gdzie stawką jest zarówno udział w rynku, jak i dominacja w najbardziej widocznych miejscach sprzedaży.

Na moment publikacji Red Bull nie odniósł się publicznie do nowych zarzutów. W toku postępowania standardowo istotne będą m.in. prawo do obrony, dostęp do materiału dowodowego oraz możliwość przedstawienia argumentów, że praktyki handlowe miały charakter neutralny lub efektywnościowy i nie prowadziły do wykluczania konkurentów.

Możliwe konsekwencje: kara do 10% rocznych przychodów

Wynik dochodzenia Komisji Europejskiej może mieć dla spółki poważne skutki. Jeżeli Red Bull zostałby uznany za winnego naruszenia reguł konkurencji, grozi mu grzywna sięgająca 10% rocznego obrotu (przychodów) firmy. W najbliższych miesiącach kluczowe będzie więc to, jakie dowody zbierze Komisja i czy uda się wykazać, że działania wobec dystrybutorów realnie ograniczały konkurencję na rynku napojów energetycznych.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz