Przejdź do treści

Relacje USA-Europa będą kluczowe w 2026 roku.

Mężczyzna w biurze składa puzzle na stole, obok flaga Ukrainy i dokumenty.

Gdy rok 2025 dobiega końca, stare założenia przestają działać

Gdy rok 2025 dobiega końca, decydenci po obu stronach Atlantyku mierzą się z brutalną rzeczywistością: dawne założenia o amerykańskiej ochronie, europejskiej zależności i uporządkowanym „sojuszu Zachodu” przestają obowiązywać. W 2026 roku relacje między Stanami Zjednoczonymi a Europą będą kształtować wszystko - od wojny w Ukrainie po przyszłość przemysłu zbrojeniowego, a nawet podstawowe pytanie o to, kto ustala reguły globalnego ładu bezpieczeństwa.

Sygnały z Waszyngtonu: chłodniejszy uścisk

Najwyraźniejszy sygnał zmiany przyniosła nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego administracji Trumpa, opublikowana na początku grudnia. Dokument w niezwykle ostrych słowach uderzał w europejskich liderów i - szerzej - w sam projekt europejski.

Strategia ostrzega, że Europie grozi „ponura perspektywa cywilizacyjnego wymazania” - sformułowanie, które zszokowało wielu urzędników w europejskich stolicach.

Dla europejskich polityków, przyzwyczajonych do dyplomatycznej frazeologii i cichych sporów za zamkniętymi drzwiami, ton przypominał mniej dokument polityczny, a bardziej manifest. Były premier Szwecji Carl Bildt oddał to zaskoczenie, mówiąc, że strategia wygląda tak, jakby została „porwana” przez twardogłowych w Waszyngtonie, i podkreślając, że Europa nie „wymiera”.

Za ostrą retoryką stoi prosty przekaz: Stany Zjednoczone zamierzają stawiać własne interesy na pierwszym miejscu - a jeśli oznacza to rozluźnienie więzi z Europą, trudno. Dla Białego Domu nie jest to groźba, lecz korekta kursu. Dla europejskich przywódców - pobudka z przybitą pieczątką „termin: 2026”.

Ukraina jako test

Wojna w Ukrainie pozostaje najpilniejszym i najniebezpieczniejszym sprawdzianem tej zmieniającej się relacji. Administracja Trumpa jasno dała do zrozumienia, że chce, by Kijów zaakceptował porozumienie o zawieszeniu broni - nawet jeśli oznaczałoby to pozostawienie Rosji znacznych terytoriów.

Nacisk Waszyngtonu na zawieszenie broni krytycy postrzegają jako skrót do stabilizacji, który może nagradzać rosyjską agresję.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wykonał już istotny krok, by dostosować się do presji Zachodu: zrezygnował z dążenia do członkostwa w NATO w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. Taki ruch może ucieszyć część Waszyngtonu, ale zaniepokoił wielu w Europie - zwłaszcza w państwach, które postrzegają Rosję jako bezpośrednie zagrożenie.

Z europejskiej perspektywy każde porozumienie wyglądające jak zwycięstwo Moskwy jest także uderzeniem w wiarygodność NATO. Kraje na wschodniej flance Sojuszu obawiają się, że jeśli Ukraina zostanie dziś przymuszona do niekorzystnego układu, one mogą być następne w kolejce do presji i szantażu.

Merz i koniec „Pax Americana”

Nowy kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, wyjątkowo wprost mówi o tym, co to wszystko oznacza dla Europy. Twierdzi, że „dekady Pax Americana w dużej mierze dobiegły końca”, i argumentuje, że Europa musi realizować własne interesy z taką samą determinacją, z jaką Stany Zjednoczone realizują swoje.

Nie oznacza to całkowitego zerwania z Waszyngtonem - przynajmniej nie w 2026 roku. Oznacza jednak zmianę sposobu myślenia. Zamiast zakładać, że USA zawsze będą kręgosłupem europejskiej obrony, rządy debatują, jakie role muszą teraz wypełnić samodzielnie: od produkcji amunicji po obronę powietrzną, cyberbezpieczeństwo i zdolności kosmiczne.

Kontrakty zbrojeniowe trwają mimo politycznych zgrzytów

Polityka może kwaśnieć, a mimo to biznes obronny pozostaje zaskakująco stabilny. Najbardziej uderzającym przykładem są Niemcy. Choć Berlin mówi o „niezależności” od amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, w 2025 roku podpisał lub potwierdził serię głośnych zakupów amerykańskiego uzbrojenia.

Obejmują one kluczowe platformy dla przyszłej postawy wojskowej Niemiec:

  • myśliwce Lockheed Martin F-35A do nuclear sharing i misji głębokiego uderzenia
  • morskie samoloty patrolowe Boeing P-8A Poseidon do śledzenia okrętów podwodnych i ochrony szlaków morskich
  • ciężkie śmigłowce transportowe CH-47F Chinook do szybkiego przerzutu wojsk i sprzętu
  • systemy obrony powietrznej RTX Patriot do ochrony przed pociskami i dronami

Te zakupy wiążą Niemcy - a przez to NATO - z amerykańską technologią na dekady, poprzez serwis, szkolenia i modernizacje. Dlatego choć retoryka polityczna skłania się ku autonomii strategicznej, sprzęt nadal mocno przywiązuje Europę do amerykańskiego przemysłu.

Partnerstwa zamiast rozwodu

Jednym z powodów, dla których przepływ amerykańskiego sprzętu do Europy raczej nie wyschnie w 2026 roku, jest rosnąca sieć wspólnych projektów przemysłowych. Lockheed Martin i niemiecki Rheinmetall współpracują już m.in. przy:

Projekt Cel
Demonstrator niszczyciela czołgów z pociskami nowej generacji Opracowanie pojazdu zdolnego zwalczać zaawansowane zagrożenia pancerne
System rakietowy GMARS Oferowanie „zeuropeizowanego” partnera dla amerykańskiego systemu HIMARS
Produkcja sekcji kadłuba F-35 Włączenie europejskiej produkcji do globalnego łańcucha dostaw F-35

Te przedsięwzięcia robią więcej niż tylko dostarczają sprzęt. Tworzą miejsca pracy, budują lokalne kompetencje i splatają łańcuchy dostaw, które trudno rozplątać. Dla Waszyngtonu oznacza to utrzymanie europejskich pieniędzy i technologii w zgodzie z amerykańskimi platformami. Dla Europy - dostęp do najnowocześniejszych systemów przy jednoczesnym stopniowym wzmacnianiu rodzimego przemysłu.

Europejskie przebudzenie przemysłowe

Mimo zależności od amerykańskiego sprzętu, 2026 rok może być punktem zwrotnym dla europejskich sektorów obronnego i kosmicznego. Niemal każdy duży europejski rząd ogłosił od czasu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę wielomiliardowe podwyżki wydatków wojskowych.

Rosnące budżety popychają europejskie firmy do konsolidacji, współpracy i skalowania działalności, aby konkurować z amerykańskimi i chińskimi gigantami.

Jednym z najczytelniejszych sygnałów było porozumienie Airbusa, Leonardo i Thalesa o połączeniu działalności kosmicznych w jedno przedsięwzięcie, mające rzucić wyzwanie dominacji SpaceX. Nowy podmiot spodziewa się rocznych przychodów na poziomie ok. 6,5 mld euro - to znacząca kwota w sektorze, w którym skala decyduje o tym, kto może wynosić ładunki, budować konstelacje i zdobywać duże kontrakty.

Przekaz jest jasny: Europa nie chce już być wyłącznie klientem. Chce mieć własnych czempionów w rakietach, satelitach, bezpiecznej łączności i obserwacji Ziemi. Ta ambicja bezpośrednio łączy się z relacjami USA–Europa: im bardziej niepewnie wygląda Waszyngton, tym silniejszy staje się argument, by Europa posiadała kluczowe technologie, zamiast je „wynajmować”.

Konsolidacja: ryzyka i korzyści

Konsolidacja może przynieść realne przewagi. Większe grupy mogą:

  • inwestować więcej w badania i rozwój w długich horyzontach czasowych
  • negocjować lepsze ceny z dostawcami i operatorami wynoszenia
  • oferować zintegrowane rozwiązania - od satelity po stację naziemną
  • konkurować globalnie o kontrakty, których mniejsze firmy nigdy nie byłyby w stanie samodzielnie zrealizować

Są jednak i ryzyka. Mniejsza liczba dużych graczy może oznaczać mniej konkurencji, wyższe ceny dla rządów i wolniejsze innowacje. Mniejsi dostawcy mogą zostać wypchnięci z rynku lub wchłonięci, co ograniczy różnorodność bazy przemysłowej. W 2026 roku Bruksela i krajowi regulatorzy staną przed trudnymi decyzjami: jak daleko pozwolić na fuzje i joint venture, zanim rynki staną się zbyt skoncentrowane.

Jak może wyglądać 2026 rok

Nadchodzący rok obciążają różne wiarygodne scenariusze.

W jednym z nich Waszyngton forsuje zawieszenie broni w Ukrainie na swoich warunkach, zmniejszając presję na amerykańskie zasoby, ale pozostawiając Europę z ciężko uzbrojoną Rosją u jej granic. NATO pozostaje nienaruszone, lecz zaufanie słabnie, a europejskie rządy przyspieszają własne inicjatywy obronne - od zapasów amunicji po projekty myśliwców, takie jak Future Combat Air System.

W innym scenariuszu napięcia polityczne przelewają się na handel i technologię. Amerykańscy ustawodawcy, sfrustrowani tym, co postrzegają jako „jazdę na gapę”, mogą grozić cłami lub nowymi ograniczeniami wobec europejskich firm w wrażliwych sektorach. Europa mogłaby odpowiedzieć zaostrzeniem zasad dotyczących zagranicznej własności aktywów obronnych albo skierowaniem większych subsydiów do lokalnych producentów.

Istnieje też ścieżka pośrednia, w której przywódcy po obu stronach uznają ryzyko chaotycznego rozłamu i zamiast tego negocjują wyraźniejszy podział pracy. USA przewodziłyby w bezpieczeństwie Indo-Pacyfiku i strategicznym odstraszaniu, podczas gdy Europa wzięłaby znacznie większą odpowiedzialność za własne sąsiedztwo - od Bałtyku po Sahel. Więzi przemysłowe pozostałyby silne, ale większa część projektowania i produkcji byłaby ulokowana w Europie.

Kluczowe pojęcia kształtujące debatę

Dwa sformułowania będą często powracać w wystąpieniach politycznych w 2026 roku: „autonomia strategiczna” i „podział obciążeń” (burden sharing). Oba wymagają doprecyzowania.

Autonomia strategiczna nie musi oznaczać zrywania więzi z USA. Dla większości europejskich rządów oznacza posiadanie możliwości działania samodzielnie lub wspólnie - bez blokowania przez amerykańską politykę wewnętrzną. Wymaga to bezpiecznych łańcuchów dostaw, niezależnych zdolności wywiadowczych oraz wystarczającej siły militarnej, by odstraszać agresję nawet wtedy, gdy amerykańskie wzmocnienia się opóźnią.

Podział obciążeń odnosi się do wieloletniego żądania, by europejscy członkowie NATO płacili więcej za własną obronę. Wielu już spełnia lub zbliża się do celu 2% PKB, ale spór przesuwa się z surowych liczb wydatków na rezultaty: ile brygad zdolnych do użycia, jakie zapasy amunicji, jakie systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, jakie zdolności morskie.

Interakcja tych dwóch pojęć zdefiniuje relacje USA–Europa w 2026 roku. Jeśli Europa pokaże, że potrafi wziąć na siebie większą odpowiedzialność, Waszyngton może zaakceptować luźniejsze, lecz nadal współpracujące partnerstwo. Jeśli nie - temperatura relacji najpewniej spadnie jeszcze bardziej.

Co jest stawką poza nagłówkami

Dla zwykłych obywateli te strategiczne przesunięcia mogą wydawać się odległe, ale niosą bezpośrednie konsekwencje. Wybory dotyczące wydatków obronnych wpływają na budżety państw, podatki i programy społeczne. Polityka przemysłowa kształtuje to, gdzie pojawiają się lub znikają miejsca pracy wymagające wysokich kwalifikacji. Decyzje dotyczące Ukrainy będą determinować nie tylko granice na mapie, lecz także ceny energii, przepływy uchodźców i zagrożenia cybernetyczne.

Są też długoterminowe ryzyka i korzyści. Silniejsza europejska baza przemysłowa może zmniejszyć podatność na wstrząsy w łańcuchach dostaw i presję z zewnątrz. Jednocześnie źle zarządzane odłączanie się od amerykańskiej technologii może pozostawić luki w zdolnościach, które przeciwnicy mogliby wykorzystać. Równoważenie pilności z realizmem będzie cichym, trudnym zadaniem kryjącym się za głośniejszymi politycznymi starciami 2026 roku.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz