Kierownictwo królestwa ponownie ocenia jedną ze swoich najbardziej efektownych ambicji, przekształcając projekt przedstawiany niegdyś jako 100-milowe miasto bez dróg w coś skromniejszego - i prawdopodobnie bardziej osadzonego w realiach przepływów pieniężnych oraz terminów.
Od marzenia science fiction do budżetowej korekty
Arabia Saudyjska zmierza do znaczącego ograniczenia Neomu - gigantycznego projektu „miasta przyszłości” nad Morzem Czerwonym - po tym, jak wysocy urzędnicy zaalarmowali o rosnących kosztach i opóźnieniach, wynika z wielu doniesień.
Sercem Neomu miała być The Line - planowany, 200-kilometrowy (około 100 mil) pas 500-metrowych, lustrzanych wieżowców ciągnących się przez pustynię, reklamowany jako rewolucja w miejskim stylu życia. Projekt był kluczowym elementem strategii Vision 2030 następcy tronu Mohammeda bin Salmana, której celem jest dywersyfikacja gospodarki i odejście od zależności od ropy.
Ta wizja stoi dziś przed poważną korektą. Budowę The Line po cichu wstrzymano pod koniec ubiegłego roku, gdy Rijad szukał tańszej, wolniejszej i - jak twierdzą niektórzy - bardziej realistycznej ścieżki naprzód. Osoby zaznajomione z rozmowami mówią, że następca tronu popiera obecnie „znacznie mniejszą” wersję projektu.
Urzędnicy szacują, że do Neomu wlano już około 50 mld dolarów, podczas gdy pierwotny łączny rachunek za samą The Line oceniano na 500 mld dolarów.
W listopadzie, podczas prestiżowego forum inwestycyjnego w Rijadzie, jeden z saudyjskich urzędników przyznał, że fala wydatków poszła za daleko i zbyt szybko: „Pognaliśmy 100 mil na godzinę. Teraz mamy deficyty. Musimy zmienić priorytety”.
Czym The Line miało być z założenia
The Line reklamowano jako całkowite zerwanie z konwencjonalnym planowaniem miast. Materiały marketingowe pokazywały wąski, lśniący kanion lustrzanych wież wyrastających z piasku, biegnący w linii prostej od wybrzeża w głąb pustyni.
- Brak dróg i prywatnych samochodów; mieszkańcy mieli poruszać się dzięki szybkim systemom transportu.
- Przestrzeń dla około 9 milionów mieszkańców upakowanych w wąskim korytarzu.
- Zasilanie wyłącznie z OZE, w tym energii słonecznej i wiatrowej.
- Około 95% otaczającego terenu zachowane dla przyrody.
Saudyjscy urzędnicy przedstawiali projekt jako wzorzec cywilizacji „po ropie”: gęstej, zielonej, wspieranej przez AI i zasilanej czystą energią. Wizualizacje pływających lądowisk dla helikopterów, warstwowych parków publicznych i pionowych modułów rolnictwa krótkołańcuchowego krążyły szeroko w internecie, czyniąc z The Line zjawisko w mediach społecznościowych równie mocno, jak przedsięwzięcie deweloperskie.
The Line sprzedawano jako bezemisyjną, wysokotechnologiczną rewolucję miejską, ale koszty i tempo potrzebne, by dowieźć cel na 2030 rok, stały się politycznie i fiskalnie toksyczne.
Inżynierowie, urbaniści i ekolodzy na całym świecie rozkładali koncepcję na czynniki pierwsze, kwestionując harmonogram budowy, skutki środowiskowe i to, czy ludzie faktycznie chcieliby mieszkać w szklanej ścianie na pustyni.
Presja kosztowa i nerwowość wokół cen ropy
Praktyczny problem tkwi w pieniądzach. Arabia Saudyjska w ostatnich latach finansowała falę megaprojektów - od nadmorskich kurortów po nowe strefy przemysłowe - obok kosztownych umów sportowych i rozrywkowych, mających zmienić wizerunek kraju.
Te wydatki zderzyły się z niestabilnymi wpływami z ropy i spowalniającym globalnym wzrostem. Królestwo, nadal silnie uzależnione od eksportu ropy naftowej, zaczęło ponownie notować deficyty budżetowe. To zaostrzyło wewnętrzne dyskusje o tym, co realnie da się zbudować do 2030 roku, a co trzeba ograniczyć lub przesunąć w czasie.
Osoby zaznajomione z Neomem mówią, że wewnętrzne budżety projektu wielokrotnie wymykały się spod kontroli, gdy wykonawcy mierzyli się z ogromem fundamentów, infrastruktury i systemów wsparcia The Line. Inflacja globalnych kosztów budowlanych oraz wyższe stopy procentowe dołożyły kolejną warstwę presji.
Za błyszczącymi wizualizacjami urzędnicy przyznają, że państwo nie może w nieskończoność wypisywać „czeków in blanco” na każdy futurystyczny pomysł kładziony na stół.
Od megamiasta do centrum danych?
Wraz z blaknięciem pierwotnej wizji urbanistycznej uwaga wewnątrz projektu zdaje się przesuwać. Z doniesień wynika, że Neom jest teraz repozycjonowany jako regionalne centrum centrów danych i badań nad sztuczną inteligencją, w miarę jak następca tronu naciska, by Arabia Saudyjska stała się znaczącym graczem w AI.
Ten zwrot dobrze wpisuje się w szersze próby rządu, by przyciągnąć globalne firmy technologiczne i dostawców chmury. Ogromne połacie pustej ziemi, tania energia i obietnica wsparcia regulacyjnego czynią Neom atrakcyjnym miejscem dla wielkich farm serwerowych i infrastruktury do trenowania modeli AI.
Jedno ze źródeł bliskich projektowi powiedziało brytyjskim mediom, że nadal nie jest pewne, czy The Line przetrwa w okrojonej formie, czy zostanie całkowicie odsunięte na bok. Mniejsze, bardziej konwencjonalne klastry miejskie w ramach Neomu mogą dostać priorytet wobec jednej ciągłej struktury o długości 200 km.
Jedyna część, która faktycznie została otwarta
Mimo nagłówków, fizyczna rzeczywistość Neomu pozostaje ograniczona. Jak dotąd działa tylko jeden element: Sindalah - luksusowy kurort jachtowy i turystyczny nad Morzem Czerwonym.
Sindalah w końcu zorganizowała „wielkie otwarcie” w październiku 2024 roku - trzy lata później niż planowano i przy koszcie około trzykrotnie wyższym od pierwotnego budżetu. Według doniesień na imprezie otwarcia wystąpili m.in. Will Smith i Alicia Keys, co podkreśliło apetyt królestwa na widowiska z udziałem gwiazd.
Ta pompa nie została dobrze przyjęta w Rijadzie. Mówi się, że następca tronu Mohammed był sfrustrowany przepalaniem budżetu i opóźnieniami, a wieloletni dyrektor generalny Neomu, Nadhmi al-Nasr, został następnie odwołany ze stanowiska.
| Element Neomu | Pierwotny pomysł | Obecny status |
|---|---|---|
| The Line | 200 km megamiasta bez samochodów dla 9 mln mieszkańców | Budowa wstrzymana, prawdopodobnie zostanie zmniejszona |
| Kurort Sindalah | Luksusowa wyspa, centrum jachtingu i turystyki | Otwarty w 2024 r. po opóźnieniach i przekroczeniach kosztów |
| Centrum danych i AI | Rola wspierająca w ramach szerszego „inteligentnego miasta” | Wyłania się jako główny priorytet Neomu |
Napięcie między ambicją a wykonalnością
Neom ucieleśnia szersze napięcie w saudyjskiej transformacji gospodarczej. Vision 2030 opiera się na spektakularnych, przyciągających uwagę projektach, które mogą zwabić zagranicznych inwestorów i młode talenty - zarówno regionalne, jak i międzynarodowe. Jednocześnie państwo musi unikać spalania rezerw szybciej, niż powstaną nowe branże.
Ograniczenie The Line nie oznacza końca Neomu ani saudyjskich eksperymentów urbanistycznych. Sugeruje jednak przesunięcie od skali rodem z science fiction do bardziej stopniowych, nastawionych na przychody przedsięwzięć.
Inwestorzy obserwujący sytuację z Londynu, Nowego Jorku i Dubaju odczytają ten ruch jako sygnał: królestwo jest gotowe zmniejszać lub opóźniać flagowe projekty, gdy zagrażają one szerszej stabilności fiskalnej. To może w długim horyzoncie wzmocnić zaufanie, nawet jeśli narusza mit o niewyczerpanych saudyjskich pieniądzach.
Jak „skalowanie w dół” może wyglądać w praktyce
Urbaniści, którzy analizowali wczesne prace budowlane w Neomie, mówią, że okrojona The Line może oznaczać kilka różnych scenariuszy:
- Ograniczenie zabudowy do kilku kluczowych odcinków The Line zamiast realizacji pełnych 200 km.
- Zmniejszenie docelowej liczby mieszkańców z 9 milionów do mniejszej, bardziej zarządzalnej wielkości.
- Rozłożenie budowy na dekady zamiast wyścigu o spektakularną prezentację w 2030 roku.
- Dopuszczenie bardziej konwencjonalnych opcji transportu obok szybkiego tranzytu, aby obniżyć koszty infrastruktury.
Każda z tych opcji osłabia pierwotny przekaz marketingowy, ale zmniejsza presję na finanse państwa i wykonawców.
Kluczowe pojęcia stojące za projektami takimi jak Neom
Neom reklamowano jako połączenie inteligentnego miasta, rozwiązania klimatycznego i magnesu turystycznego. Kilka terminów warto wyjaśnić, bo będą się pojawiać w podobnych projektach na świecie:
Inteligentne miasto (smart city): oznacza obszary miejskie, które wykorzystują sieci czujników i systemy danych do zarządzania ruchem, zużyciem energii i usługami publicznymi w czasie rzeczywistym. Dobrze wdrożone może ograniczać korki i zanieczyszczenia. Źle - może rodzić obawy o inwigilację i uzależniać mieszkańców od zamkniętych technologii.
Planowanie bez samochodów: idea usuwania prywatnych aut z centrów miast zyskała popularność w Europie i Azji. Zwykle opiera się na gęstej zabudowie mieszkaniowej, niezawodnym transporcie publicznym i „chodliwych” dzielnicach. Przeniesienie tego modelu do liniowego miasta na pustyni rodzi znacznie trudniejsze pytania inżynieryjne i społeczne.
Hub AI: rządy w całej Zatoce rywalizują o goszczenie centrów danych i firm AI. Takie obiekty potrzebują ogromnych ilości energii i chłodzenia, co lokalizacje pustynne mogą zapewnić dzięki taniej energii słonecznej - choć ślad środowiskowy wielkich farm danych nadal pozostaje sporny.
Ryzyka i możliwości na przyszłość
Ograniczenie Neomu niesie ryzyka dla reputacji Arabii Saudyjskiej. Krytycy mogą przedstawić to jako dowód, że era gigaprojektów królestwa zaszła za daleko. Organizacje środowiskowe już pytają, czy częściowo zbudowane struktury i porzucona infrastruktura nie oszpecą delikatnych ekosystemów pustynnych i przybrzeżnych.
Jest też wątek polityczny. Vision 2030 zostało mocno splecione z osobistą marką następcy tronu. Korekta tak głośnego projektu wymaga ostrożnej komunikacji w kraju, gdzie Neom promowano jako symbol dumy narodowej i nowoczesności.
Jednocześnie odchudzony Neom, skoncentrowany na realistycznych filarach gospodarczych - takich jak logistyka, zaawansowana produkcja i infrastruktura AI - może stać się studium skutecznej korekty kursu. Jeśli Rijad zdoła zamienić rozległy, nadmiernie ambitny plan w bardziej zwarty klaster komercyjnie opłacalnych stref, może nadal osiągnąć część pierwotnego celu: silnik wzrostu „po ropie” na wybrzeżu Morza Czerwonego.
Na razie dźwigi i ekipy budowlane na pustyni zwalniają, ale nie zatrzymują się. Pytanie nie brzmi już, czy Arabia Saudyjska potrafi zbudować 100-milowe megamiasto na pustyni, lecz czy powinna - i co okrojona wersja wciąż może dostarczyć królestwu próbującemu na nowo wymyślić swoją przyszłość.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz