Przejdź do treści

Piloci F-35 marynarki uczą się sterować dronami za pomocą tabletów dotykowych.

Pilot w hełmie obsługuje tablet, planując trasę drona, w tle grupa osób w sali szkoleniowej.

Wewnątrz ściśle tajnej, cyfrowej przestrzeni walki w stanie Maryland lotnicy szkolą się dziś do prowadzenia walki, jednocześnie kierując rojami bezzałogowych statków powietrznych za pomocą tabletów z ekranem dotykowym - co zmienia to, jak mogą wyglądać przyszłe wojny powietrzne.

Piloci F-35 ćwiczą obsługę dronów „skrzydłowych” jak aplikacji

Ostatnie szkolenie odbyło się w Pentagonowskim Joint Simulation Environment (JSE) w ośrodku Naval Air Warfare Center Aircraft Division w stanie Maryland. Obiekt wykorzystuje zaawansowane modelowanie i symulację, by wrzucać pilotów w realistyczne scenariusze bojowe - bez zużycia ani kropli paliwa lotniczego.

Podczas ćwiczeń piloci marynarki latający na F‑35 Lightning II siedzieli w pełnych symulatorach kabiny, z podświetlonymi wyświetlaczami nahełmowymi, a obok mieli przypięte wzmocnione tablety dotykowe. Te tablety stały się konsolami dowodzenia dla wielu bezzałogowych statków powietrznych znanych jako Collaborative Combat Aircraft (CCA).

Piloci nie tylko prowadzili własne F‑35; jednocześnie kierowali kilkoma autonomicznymi dronami jako partnerami w walce.

Za pomocą tabletów piloci mogli przydzielać zadania, zmieniać trasy lotu i koordynować uderzenia - wszystko w czasie rzeczywistym. Drony, sterowane przez pokładową sztuczną inteligencję, działały jak „wierni skrzydłowi”: leciały z przodu, by prowadzić rozpoznanie, zagłuszać czujniki przeciwnika albo atakować cele tak, by piloci nie musieli wlatywać bezpośrednio w strefę zagrożenia.

Nowy rodzaj obciążenia w kabinie

Tradycyjnie pilot myśliwca skupia się na jednym statku powietrznym - swoim. Scenariusze JSE zmuszały jednak do znacznie szerszego spojrzenia: dowodzenia niewielką siecią zasobów w powietrzu.

Ta zmiana przesuwa pilotów w stronę roli menedżerów walki, a nie wyłącznie „naciskających spust”. Muszą decydować, kiedy zaryzykować drona, kiedy zostawić go w rezerwie oraz jak zsynchronizować użycie własnego uzbrojenia z bezzałogowymi partnerami.

  • Jeden pilot leci F‑35 i zarządza walką.
  • Wiele dronów z AI przenosi sensory lub uzbrojenie.
  • Tablety zapewniają mapę na żywo, menu zadań i alerty stanu.
  • Dane wracają do zaawansowanego systemu fuzji sensorów F‑35.

Każde dotknięcie tabletu staje się decyzją taktyczną: wysłać drona, by „wciągnął” wrogie radary, użyć go do podświetlenia celu laserem dla strzału rakietowego albo wypchnąć go do przodu, by potwierdził, co znajduje się za „chmurą” zagłuszania.

Wewnątrz Joint Simulation Environment

JSE zaprojektowano tak, by odtwarzał jedne z najtrudniejszych systemów obrony powietrznej na świecie - pozostając bezpiecznie wewnątrz chronionego budynku. Obraz o wysokiej rozdzielczości, modele zagrożeń i połączone sieciowo symulatory pozwalają wielu pilotom trenować wspólnie przeciwko złożonym, adaptującym się przeciwnikom.

Celem jest zapewnienie lotnikom realistycznego doświadczenia bojowego bez ujawniania rzeczywistych samolotów - ani przeciwników - na najnowsze amerykańskie taktyki.

Kontradmirał Todd Evans, stojący na czele Naval Air Warfare Center Aircraft Division, podkreślił, że współczesna wojna wymaga od lotników coraz więcej. JSE pomaga im przećwiczyć taktykę na przyszłe konflikty, w których bezzałogowi partnerzy, pociski dalekiego zasięgu i łączność w warunkach silnego zakłócania mają być normą.

Obiekt ma się rozrastać. Od roku budżetowego 2026 marynarka planuje włączać do symulowanych starć kolejne typy statków powietrznych, w tym:

Statek powietrzny Rola w szkoleniu
EA‑18G Growler Atak elektroniczny i wsparcie zakłócaniem
E‑2D Advanced Hawkeye Powietrzne wczesne ostrzeganie i zarządzanie walką
F/A‑18E/F Super Hornet Misje wielozadaniowe: uderzeniowe i powietrze–powietrze

Wprowadzenie tych platform do tej samej cyfrowej przestrzeni co F‑35 i drony umożliwi realistyczne scenariusze dla lotniskowcowej grupy uderzeniowej i działań połączonych, z wieloma rodzajami sił i statków powietrznych pracujących na wspólnych danych.

Współdziałanie człowiek–maszyna przechodzi od koncepcji do praktyki

Nacisk marynarki na szkolenie wpisuje się w szerszy wysiłek USA, by zamienić współpracę człowieka z maszyną z zestawu slajdów PowerPoint w codzienną rzeczywistość lotników.

W zeszłym roku Siły Powietrzne USA latały F‑35 i F‑22 wspólnie z dronami Kratos XQ‑58A Valkyrie na Florydzie. Drony działały jako półautonomiczni partnerzy, reagując w locie na aktualizacje zadania przekazywane przez pilotów. W tym samym roku F‑35 Korpusu Piechoty Morskiej i F‑22 Sił Powietrznych szkoliły się razem w JSE, budując taktykę działań połączonych na przyszłe konflikty.

We wszystkich rodzajach sił zbrojnych wzorzec jest czytelny: kolejna generacja samolotów bojowych ma przyprowadzać ze sobą własny „pakiet” robotycznych pomocników.

Dla pilotów F‑35 oznacza to naukę zaufania algorytmom przy jednoczesnym zachowaniu pełnej kontroli. AI może sugerować trasy, cele lub szyki, ale to człowiek decyduje, kiedy zatwierdzić działania śmiercionośne lub ryzykowne manewry.

Jak walczą drony sterowane tabletem

W scenariuszach JSE zarówno F‑35, jak i ich bezzałogowi partnerzy podejmują walkę z przeciwnikiem. F‑35 może jako pierwszy wykryć stanowisko radarowe, wykorzystując silne sensory i niską wykrywalność, by podejść blisko niezauważenie. Pilot może wtedy przydzielić dronowi zadanie wejścia jeszcze głębiej albo oddania pierwszego strzału precyzyjną amunicją kierowaną.

Drony mogą też przekazywać dane celownicze. Jeden bezzałogowiec może podświetlać cel laserem, podczas gdy F‑35 lub inny dron odpala pocisk naprowadzany na ten punkt. W innych przypadkach drony przenoszą własne uzbrojenie i atakują jednocześnie z wielu kierunków.

Ponieważ drony są tańsze i „zużywalne” w porównaniu z F‑35, dowódcy mogą pozwolić sobie na wysyłanie ich w strefy wysokiego zagrożenia, gdzie nie zaryzykowaliby ludzkiej załogi. Pilot, obserwując tablet, widzi, czy drony przetrwały, jak reagują systemy przeciwnika i kiedy pojawiają się luki w obronie.

Dlaczego symulacja ma znaczenie w takim szkoleniu

Wiele scenariuszy testowanych w JSE po prostu nie da się bezpiecznie przećwiczyć w realnym świecie. Symulowane systemy obrony powietrznej mogą „odpalać” realistyczne liczby symulowanych pocisków. Łączność może być zakłócana lub degradowana. Całe formacje mogą zostać „utracone” bez rzeczywistych ofiar i konsekwencji politycznych.

Dla dronów sterowanych z tabletu symulacja jest też sposobem testowania, jak piloci radzą sobie z przeciążeniem informacyjnym. Projektanci chcą, by interfejs był na tyle prosty, aby pilot w trakcie walki manewrowej mógł przydzielić zadanie dronowi dwoma–trzema stuknięciami, bez przedzierania się przez złożone podmenu.

Szkolenie ujawnia, gdzie piloci się wahają, gdzie AI staje się niejasna oraz gdzie interfejs tabletu trzeba przeprojektować przed prawdziwą walką.

Kluczowe pojęcia warte wyjaśnienia

Collaborative Combat Aircraft

Collaborative Combat Aircraft (CCA) to bezzałogowe platformy zaprojektowane do ścisłej współpracy z samolotami załogowymi. W odróżnieniu od tradycyjnych dronów sterowanych „krok po kroku” przez zdalnego operatora, CCA opierają się na pokładowej AI. Samodzielnie nawigują, unikają zagrożeń i realizują podstawowe etapy misji, nadal przyjmując od człowieka kierunkowe polecenia wyższego poziomu.

Koncepcja „lojalnego skrzydłowego”

Idea „lojalnego skrzydłowego” traktuje drony jak młodszych członków klucza. Oczekuje się, że będą:

  • Podążać za prowadzącym, którym jest człowiek.
  • Przenosić dodatkowe uzbrojenie lub sensory.
  • Przejmować część ryzyka w niebezpiecznych wylotach.
  • Pozostawać w sieci, aby formacja walczyła jako jeden zespół.

W praktyce oznacza to, że pilot może wysłać drona, by wabił wrogie radary, prowadził walkę radioelektroniczną lub patrolował skrzydło ugrupowania, utrzymując samolot załogowy w bardziej przeżywalnej pozycji.

Ryzyka, korzyści i co może wydarzyć się dalej

Korzyści tego podejścia są oczywiste: większa siła ognia w powietrzu, lepsze rozpoznanie i dodatkowe warstwy ochrony dla ludzkich załóg. Jeden F‑35 dowodzący kilkoma dronami skutecznie zwielokrotnia swój zasięg i obecność na polu walki.

Jednocześnie istnieją realne ryzyka. Silne uzależnienie od łączy danych może stać się słabym punktem, jeśli przeciwnik zakłóci lub przełamie łączność. Zasady dotyczące tego, kiedy AI może wybierać cele lub je zwalczać, pozostają politycznie wrażliwe. Szkolenie w JSE daje dowódcom sposób na testy obciążeniowe procedur i wskazanie miejsc, w których kontrolę człowieka trzeba zaostrzyć.

Przyszłe scenariusze mogą też obejmować mieszane ugrupowania: Growlery marynarki prowadzące zakłócanie, Hawkeye E‑2D zarządzające ruchem i walką, Super Hornety F/A‑18 uderzające na okręty oraz F‑35 orkiestrujące „stada” dronów z tabletów. Każda społeczność będzie potrzebowała taktyk na sytuacje, gdy sieć działa bez zarzutu, i na te, gdy rwie się pod naporem ataku elektronicznego.

Dla młodszych pilotów wchodzących do służby takie wielozadaniowe działanie - lot samolotem i równoczesne zarządzanie autonomicznymi partnerami na tablecie - może brzmieć mniej egzotycznie, niż się wydaje. Dorastali ze smartfonami i grami online pełnymi minimap i ikon. Wyzwaniem jest teraz przekucie tych nawyków w zdyscyplinowane umiejętności bojowe, które działają, gdy w grę wchodzą ludzkie życia i bezpieczeństwo państwa.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz