Przejdź do treści

Chiny stworzyły nową broń: drona do niszczenia fal, którego można wystrzelić z wyrzutni rakiet.

Drony wojskowe na przyczepie na poligonie, wystrzeliwane w powietrze, jeden w locie.

Momenty później chmara kompaktowych dronów wystrzeliwuje w górę niczym pociski, rozkłada skrzydła i kieruje się ku horyzontowi. Pekin twierdzi, że te amunicje krążące potrafią po cichu czekać, aż wrogie radary „mrugną” i zaczną nadawać, a potem zniszczyć je w ułamku sekundy chmurą odłamków - bez narażania choćby jednego pilota.

Wyrzutnia rakiet, która „wypluwa” drony-kamikadze

Chiny oficjalnie zaprezentowały ASN‑301 - „kamikadze” drona do polowania na radary, odpalana z czegoś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak standardowa ciężarówka-wyrzutnia. System, przydzielony już do Wschodniego Dowództwa Teatru Działań Chińskiej Armii Ludowo‑Wyzwoleniczej, jest wyraźnie wymierzony w USA, Tajwan i Japonię na zachodnim Pacyfiku.

Wyrzutnia jest osadzona na taktycznej ciężarówce FAW MV3 i przenosi sześć tub. Każda tuba kryje drona ASN‑301, przechowywanego i odpalawanego jak pocisk ziemia–ziemia. Zamiast ognistego pióropusza rakietowego dron korzysta ze „zimnego startu”: jest wyrzucany pionowo z tuby, następnie stabilizuje lot, rozkłada skrzydła o rozpiętości 2,2 m i uruchamia małe tylne śmigło pchające.

ASN‑301 zamienia wyrzutnię rakiet w wielorazowy „dystrybutor” dronów naprowadzających się na radar, zdolny oślepiać obronę powietrzną na setki kilometrów.

Po starcie dron nie pędzi od razu do celu. Lecąc z umiarkowaną prędkością - do ok. 220 km/h - może utrzymywać się w powietrzu nawet przez cztery godziny. Taka długotrwałość pozwala mu krążyć nad podejrzanym obszarem zagrożenia i nasłuchiwać charakterystycznych impulsów, gdy radar „rozświetla” niebo.

Jak chiński „zabójca fal” poluje na radary

Sygnał jest przynętą

Współczesne armie polegają na radarze jak na głównym narządzie zmysłu. Od amerykańskich niszczycieli Aegis i japońskich stanowisk obrony powietrznej, przez tajwańskie baterie nadbrzeżne, po amerykańskie samoloty dozoru E‑2D Hawkeye - potężne wiązki radarowe przeczesują przestrzeń, śledząc samoloty i pociski na długo zanim staną się widoczne.

ASN‑301 zamienia tę siłę w słabość. Jego czujniki wykrywają emisje radarowe w paśmie 2–16 GHz, obejmującym większość współczesnych radarów dozoru i kierowania ogniem. Gdy radar zostaje włączony i zaczyna nadawać, w praktyce „krzyczy” do drona swoją pozycję.

To podejście wpisuje się w operacje SEAD/DEAD - tłumienie lub niszczenie obrony powietrznej przeciwnika. Tradycyjnie używano do tego wyspecjalizowanych pocisków przeciwradiolokacyjnych odpalanych z samolotów załogowych. Dzięki ASN‑301 Chiny przenoszą tę misję na tanią, bezzałogową platformę, która może czaić się i uderzać bez pilota nad celem.

Zamiast szybkiego, jednorazowego pocisku, ASN‑301 jest cierpliwym łowcą, cicho krążącym, aż radar sam się zdradzi.

Głowica zaprojektowana do „strzępienia” anten

Gdy dron namierzy nadający radar, nurkuje w stronę źródła. Na małej odległości detonuje głowica odłamkowo‑burząca, inicjowana laserowym zapalnikiem zbliżeniowym.

  • Głowica rozrzuca ok. 7 000 metalowych odłamków.
  • Odłamki są zoptymalizowane do rozrywania cienkich struktur, takich jak czasze radarowe, osłony (radomy) i odsłonięta elektronika.
  • Celem jest unieruchomienie lub zniszczenie radaru jednym trafieniem, a nie „wyoranie” całego stanowiska.

Przy szacowanym maksymalnym zasięgu ok. 288 km od miejsca odpalenia, ASN‑301 wystrzelony z terytorium Chin kontynentalnych mógłby zagrozić celom daleko poza Cieśniną Tajwańską - w tym okrętom operującym na obszarach uznawanych dotąd za bezpieczniejsze zaplecze.

Szybki przegląd parametrów ASN‑301

Kluczowa specyfikacja Szacowana wartość
Masa ~135 kg
Długość 2,5 m
Rozpiętość skrzydeł 2,2 m
Napęd silnik tłokowy ze śmigłem pchającym
Prędkość maksymalna ~220 km/h
Zasięg maksymalny ~288 km
Długotrwałość / czas krążenia do 4 godzin
Pasmo wykrywania radaru 2–16 GHz, do ~25 km od źródła
Głowica odłamkowo‑burząca, ~7 000 odłamków, zapalnik laserowy

Taktyka roju i mobilne wyrzutnie

Przeciążanie obrony powietrznej liczbą

ASN‑301 zaprojektowano z myślą o masowym użyciu. Jedna ciężarówka może w krótkim czasie odpalić sześć dronów. Dwie ciężarówki - szybko zmieniając pozycję po odpaleniu, by uniknąć ognia kontrbateryjnego - mogą wysłać w stronę jednej sieci radarowej tuzin amunicji krążących.

Systemy obronne, takie jak amerykański radar SPY‑1 na okrętach Aegis czy japońskie systemy lądowe, są budowane do wykrywania i zwalczania wielu celów. Jednak rozproszony, nieprzewidywalny rój wolnych, małych dronów stawia inne wyzwanie niż klasyczne zagrożenia w postaci szybkich pocisków.

Chińscy planiści zdają się mniej skupiać na tym, by każdy dron w coś trafił, a bardziej na przeciążeniu procesu decyzyjnego i wymuszeniu reakcji. Każdy dron jest relatywnie tani w porównaniu z radarami, którym zagraża - więc „wymiana” kilku dronów na jeden krytyczny radar może być akceptowalna w kalkulacji Pekinu.

Liczy się też efekt psychologiczny: jeśli włączenie radaru może sprowadzić falę dronów‑samobójców, operatorzy mogą dwa razy się zastanowić, zanim go uruchomią.

Zamienianie radarów w obciążenie

Radar, który ryzykuje natychmiastowy atak, zyskuje dziwny nowy status. Nadal daje wczesne ostrzeganie i wskazanie celów, ale staje się też latarnią.

To właśnie głębsza strategia stojąca za systemami takimi jak ASN‑301. Nie chodzi wyłącznie o wysadzanie sprzętu. Chodzi o zmianę zachowania. Jeśli tajwańscy, japońscy lub amerykańscy dowódcy obawiają się, że uruchomienie najsilniejszych radarów wywoła atak roju, mogą je wyłączać, ograniczać ich użycie albo stale je przemieszczać.

Każda chwila bez pokrycia radarowego otwiera okno, w którym chińskie samoloty, pociski lub okręty mogą działać z mniejszym ryzykiem wykrycia. W dynamicznym kryzysie wokół Tajwanu nawet kilka minut niepewności może wpłynąć na wynik pierwszego uderzenia.

Bezpośredni sygnał do Tajwanu, USA i Japonii

Decyzja o pierwszym wprowadzeniu ASN‑301 do Wschodniego Dowództwa Teatru Działań wysyła czytelny sygnał. To dowództwo odpowiada za operacje w kierunku Tajwanu oraz nad częściami Morza Wschodniochińskiego, gdzie działają także siły japońskie i amerykańskie.

Na papierze nowy dron oferuje narzędzie asymetryczne:

  • relatywnie niskokosztową broń, potencjalnie produkowaną w dużych ilościach,
  • zdolną zagrozić powietrznym platformom wczesnego ostrzegania wartym setki milionów dolarów,
  • niebezpieczną dla zaawansowanych niszczycieli oraz lądowych stanowisk radarowych w całym regionie.

Amerykański samolot AWACS krążący w pobliżu Tajwanu, japoński niszczyciel w rejonie Wysp Riukiu czy tajwańskie stanowisko dalekiego zasięgu na górskim grzbiecie - wszystkie mogą nagle znaleźć się w zasięgu ASN‑301, zależnie od rozmieszczenia wyrzutni.

Jak wypada na tle innych dronów „polujących na radar”

Dron Kraj Zasięg (km) Może krążyć? Główna rola Status
ASN‑301 Chiny 288 Tak przeciwradarowy, uderzenie odłamkowe w służbie (2025)
IAI Harpy Izrael ~500 Tak przeciwradarowy, samoniszczenie w służbie
Shahed‑136 Iran 1 000+ Nie atak obszarowy, infrastruktura w służbie
ALTIUS‑600M USA ~440 Tak wielozadaniowy, w tym uderzeniowy testy
DR‑8 (WZ‑8) Chiny >1 000 Nie rozpoznanie wysokiej prędkości w służbie
Switchblade 600 USA ~80 Tak przeciwpojazdowy w służbie

ASN‑301 przypomina izraelskiego Harpy w ogólnej koncepcji: to amunicja krążąca naprowadzająca się na radar. Powszechnie uważa się, że chińscy inżynierowie inspirowali się Harpy, które Pekin pozyskał w latach 90., jednak ASN‑301 jest dziś konstrukcją krajową i został włączony do chińskiej doktryny bez zależności od zagranicznych łańcuchów dostaw.

Odzwierciedla to szerszy trend w myśleniu Pekinu: odchodzenie od silnego polegania na samolotach załogowych w ryzykownych misjach tłumienia obrony oraz zwrot ku rojom bezzałogowców i redundancji. Utrata drona jest znacznie łatwiejsza do zaakceptowania niż utrata myśliwca i jego pilota.

Co naprawdę znaczą „amunicja krążąca” i „SEAD”

W miarę rozpowszechniania się tych systemów wciąż będą wracać dwa terminy: amunicja krążąca oraz SEAD.

Amunicja krążąca to w gruncie rzeczy skrzyżowanie drona z pociskiem. Zamiast lecieć prosto na wcześniej zaprogramowany cel, potrafi patrolować nad obszarem, wyszukiwać odpowiedni obiekt, a następnie zanurkować i zniszczyć się przy uderzeniu. ASN‑301 spełnia tę definicję: czeka, identyfikuje radar, po czym poświęca się w ataku.

SEAD (Suppression of Enemy Air Defences), czyli tłumienie obrony powietrznej przeciwnika, to szersza misja. Obejmuje wszelkie działania mające zagłuszyć, zmylić lub zniszczyć radary i systemy rakiet ziemia–powietrze. Bez SEAD współczesne lotnictwo ma trudności z bezpiecznym działaniem w pobliżu zdolnego przeciwnika. Nowy chiński dron daje planistom kolejną opcję na tę krytyczną, wczesną fazę konfliktu.

Scenariusze i ryzyka, jeśli konflikt rozgorzeje wokół Tajwanu

W razie kryzysu wokół Tajwanu chińscy dowódcy mogliby przemieścić ciężarówki‑wyrzutnie ASN‑301 na obszary przybrzeżne, ukryć je pod siatkami maskującymi, a następnie odpalić salwę dronów w kierunku podejrzewanych tajwańskich lub sojuszniczych stanowisk radarowych. Część dronów mogłaby po prostu krążyć i nasłuchiwać, zmuszając operatorów do zgadywania, czy są właśnie namierzani, czy tylko obserwowani.

Siły sojusznicze stanęłyby przed trudnym dylematem. Wyłączenie radarów zmniejsza ryzyko sprowokowania ataku, ale jednocześnie oślepia obronę powietrzną. Pozostawienie ich włączonych zwiększa ryzyko wczesnej utraty kluczowych aktywów, lecz pozwala lepiej śledzić nadlatujące chińskie samoloty i pociski.

Taka dynamika otwiera pole do błędnej kalkulacji. Załoga radaru może źle zinterpretować zachowanie drona, a dowódca może wydać rozkaz uderzenia wyprzedzającego na obiekt, który wygląda na wyrzutnię ASN‑301. Tego rodzaju presja na proces decyzyjny - przy krótkich ramach czasowych i niepełnej informacji - jest dokładnie tym, co czyni nowe systemy przeciwradarowe tak destabilizującymi.

Im bardziej każda ze stron potrafi oślepiać drugą na dużym dystansie, tym szybciej walki przesuwają się ku bliskim, „ściśniętym” starciom, w których błędy trudniej odwrócić.

Na razie ASN‑301 jest tylko jednym elementem znacznie większego chińskiego arsenału. A jednak skupia w sobie kilka trendów naraz: wzrost znaczenia taniej broni autonomicznej, celowanie w elektroniczne „układy nerwowe” zamiast wyłącznie w czołgi i okręty oraz ciche przesuwanie pierwszych starć z widocznych pojedynków w powietrzu ku niewidzialnym zmaganiom między sensorami i maszynami, które na nie polują.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz