Przejdź do treści

Spór o plakaty Chega wymierzone w Romów: Sąd Apelacyjny o granicach wolności wypowiedzi politycznej

Kobieta zrywa plakaty wyborcze z przystanku miejskiego na ulicy w letni wieczór.

Postępowanie zainicjowało sześć osób, które wniosły pozew cywilny, wskazując, że plakaty uderzające w społeczność Romów dotknęły je osobiście. Orzeczenie w sprawie apelacji zapadło dzień po tym, jak portugalska Prokuratura poinformowała o umorzeniu zawiadomień domagających się wszczęcia postępowania karnego w związku z tymi materiałami.

Lider Chega i były kandydat na prezydenta w odwołaniu od grudniowej decyzji przywołał kilka argumentów, w tym prawo do wolności wypowiedzi politycznej. Skład orzekający Sądu Apelacyjnego uznał jednak, że korzystanie z tego prawa nie ma charakteru absolutnego i powinno być zrównoważone z innymi prawami oraz interesami o równej lub wyższej randze. Wśród nich wskazano przede wszystkim godność osoby ludzkiej, która - zdaniem sądu - została naruszona.

Rozstrzygnięcie pokazuje też praktyczną różnicę między ścieżką cywilną a karną: nawet jeżeli organy ścigania nie widzą podstaw do prowadzenia sprawy karnej, spór może nadal toczyć się w trybie cywilnym, gdzie ocenia się m.in. naruszenie dóbr osobistych i wpływ przekazu na osoby, które czują się nim bezpośrednio dotknięte.

W szerszej perspektywie podobne decyzje wyznaczają ramy prowadzenia kampanii i debaty publicznej: wolność wypowiedzi politycznej pozostaje chroniona, ale nie usprawiedliwia komunikatów, które mogą godzić w godność osoby ludzkiej lub utrwalać stygmatyzację całych grup, takich jak Romowie.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz