Przejdź do treści

Koszt myśliwca opracowywanego przez Włochy, Japonię i Wielką Brytanię już potroił się.

Trzech techników rozmawia przy otwartym kokpicie myśliwca w hangarze. Jeden trzyma laptopa.

Wspólny wysiłek na rzecz samolotu bojowego, uruchomiony przez Włochy, Japonię i Wielką Brytanię, jest promowany jako filar przyszłej potęgi powietrznej. Jednak nowe dane budżetowe z Rzymu pokazują, że koszty prac rozwojowych puchną daleko ponad wcześniejsze obietnice.

Flagowy projekt obronny z rosnącą ceną

Global Combat Air Programme (GCAP) ma dostarczyć myśliwiec szóstej generacji, który od połowy lat 30. XXI wieku zastąpi obecne floty. Samolot ma działać w parze z zaawansowanymi dronami, być naszpikowany sensorami i sztuczną inteligencją oraz operować w centrum szerszego „systemu systemów” walki powietrznej.

Na papierze projekt idzie zgodnie z planem. Włochy, Japonia i Wielka Brytania formalnie przypieczętowały współpracę polityczną pod koniec 2024 r. porozumieniem GIGO, powołując GCAP International Government Organisation do zarządzania programem. Sześć miesięcy później przemysłowi giganci BAE Systems, Leonardo oraz Japan Aircraft Industrial Enhancement utworzyli nowe joint venture Edgewing, aby prowadzić zasadniczą część prac projektowych i integracyjnych.

Docelowy harmonogram jest ambitny: samolot demonstracyjny w powietrzu do 2027 r. i dostawy pierwszych maszyn operacyjnych dla sił powietrznych w 2035 r.

Za optymistycznymi kamieniami milowymi kryje się fakt, że Włochy mówią dziś, iż ich rachunek za rozwój dla dwóch pierwszych faz GCAP już potroił się w zaledwie pięć lat.

Wkład Włoch rośnie z 6 mld euro do 18,6 mld euro

Niedawny dokument budżetowy włoskiego ministerstwa obrony pokazuje skalę korekty. W porównaniu z danymi opublikowanymi w 2021 r., planowane zobowiązanie finansowe Rzymu na projektowanie i rozwój systemu walki powietrznej GCAP - w tym myśliwca i dronów eskortowych - wzrosło z 6 mld euro do 18,6 mld euro.

Dotychczas Włochy wydały faktycznie ok. 2 mld euro, pokrywając część pierwszej z czterech planowanych faz. Zgodnie z nowymi prognozami potrzeba kolejnych 16,6 mld euro, aby dokończyć fazę pierwszą i zrealizować fazę drugą. Harmonogram GCAP rozciąga się do 2050 r., a późniejsze fazy mają obejmować pełne zwiększenie produkcji oraz długoterminowe wsparcie.

Włoskie ministerstwo obrony utrzymuje, że nie jest to rezultat złego zarządzania ani „nadętej” struktury przemysłowej. Według urzędników wzrost wynika raczej z rosnącej złożoności samej technologii.

Rzym wskazuje na „dojrzewanie technologii, testy, rozwój oraz projektowanie” jako główne czynniki wyższych kosztów, a nie biurokrację czy koszty ogólne.

Sztuczna inteligencja i surowce krytyczne podbijają ceny

Źródła cytowane przez włoską agencję ANSA dodają dwa konkretne punkty presji: szybki postęp sztucznej inteligencji oraz gwałtowny wzrost kosztów surowców krytycznych. Budowa myśliwca szóstej generacji oznacza integrację potężnych komputerów pokładowych, systemów fuzji danych i wspomagania decyzji przez AI - a wszystko to zależy od zaawansowanej elektroniki i wyspecjalizowanych materiałów.

Te komponenty w dużej mierze opierają się na pierwiastkach ziem rzadkich i innych surowcach krytycznych, których ceny mocno wzrosły w warunkach globalnych napięć podażowych. Projektowanie oprogramowania i sprzętu, które mają być bezpieczne, odporne i możliwe do modernizowania przez dekady, wymaga też większych nakładów na starcie niż wcześniejsze programy myśliwskie.

  • Bardziej zaawansowane komputery pokładowe i sensory wymagają komponentów z wyższej półki.
  • Rozwój AI wymaga rozległych testów, danych i infrastruktury symulacyjnej.
  • Surowce krytyczne i materiały zaawansowane mają coraz bardziej ograniczoną podaż i rosnące ceny.
  • Długoterminowa odporność cybernetyczna wymaga droższych, bezpiecznych architektur.

Drożej niż włoska flota F‑35

Włoski monitor wydatków obronnych MILEX zauważa, że GCAP już ma wyprzedzić krajowy program F‑35 pod względem samych kosztów rozwoju i integracji - jeszcze zanim zostanie kupiony jakikolwiek samolot. Zakup przez Włochy 90 maszyn F‑35A/B ma kosztować ok. 18,3 mld euro.

Tymczasem kwota 18,6 mld euro przypisana GCAP obejmuje wyłącznie projektowanie i rozwój. Przyszły zakup samolotów operacyjnych, systemów szkolenia, uzbrojenia i infrastruktury wsparcia będzie dodatkowym kosztem i na razie nie ma wyceny.

Obecne pozycje budżetowe GCAP we Włoszech nie obejmują kosztu zakupu samych samolotów; te wartości dopiero zostaną określone.

Wyzwaniem jest także sposób finansowania. Rzym nie może skorzystać z wartego 14,9 mld euro europejskiego programu pożyczkowego SAFE, który chciałby pozyskać, ponieważ GCAP nie jest programem UE i pozostaje na etapie rozwoju, który nie kwalifikuje się do takiego wsparcia. Oznacza to, że Włochy muszą polegać wyłącznie na krajowych zasobach.

Mimo obciążeń rząd w Rzymie argumentuje, że korzyści wykraczają daleko poza siły powietrzne. Urzędnicy twierdzą, że projekt wzmocni całą włoską bazę przemysłową sektora obronnego, wspierając miejsca pracy high‑tech, innowacje w lotnictwie i elektronice oraz większą autonomię technologiczną.

Brytyjski i japoński udział w projekcie

Wielka Brytania zadeklarowała środki na podobną skalę na wczesnym etapie. Londyn zainwestował już równowartość ok. 2 mld euro w GCAP, co odpowiada początkowym nakładom Włoch. Dokument parlamentarny opublikowany w listopadzie 2024 r. wskazywał na dalsze 12 mld euro planowane w ciągu najbliższej dekady.

Brytyjscy urzędnicy obrony podkreślają, że te liczby są wstępne. Ostateczne koszty będą zależeć od wyborów projektowych, efektywności modelu przemysłowego oraz zdolności trzech partnerów do szybkiego przejścia przez rozwój bez opóźnień, które zwykle windują budżety programów.

Japonia, trzeci kluczowy partner, włączyła GCAP do szerszego wysiłku zastąpienia myśliwca F‑2 i modernizacji zdolności walki powietrznej w obliczu rosnących zagrożeń regionalnych. Tokio postrzega program zarówno jako narzędzie wojskowe, jak i przemysłowe - pogłębiając współpracę z partnerami europejskimi i zabezpieczając dostęp do zaawansowanych technologii.

Zaangażowanie polityczne pozostaje silne mimo rachunku

Publicznie liderzy nadal przedstawiają GCAP jako priorytet strategiczny. Podczas styczniowego spotkania w Tokio włoska premier Giorgia Meloni i japońska odpowiedniczka Sanae Takaichi chwaliły dotychczasowe postępy i ponownie poparły cel dostarczenia pierwszych samolotów w 2035 r. Wielka Brytania powtarza ten sam termin.

Dla wszystkich trzech rządów porzucenie lub spowolnienie projektu podważyłoby szersze plany obronne oraz wysłałoby negatywny sygnał sojusznikom i przemysłowi. Program stał się też symbolem państw o zbieżnych interesach, łączących zasoby w coraz bardziej spornym globalnym środowisku bezpieczeństwa.

Poszukiwanie nowych partnerów i kwestia Niemiec

Jednym ze sposobów złagodzenia uderzenia finansowego jest rozszerzenie partnerstwa. Strome podwyżki prognozowanych kosztów rozwoju pomagają wyjaśnić, dlaczego zarówno Włochy, jak i Wielka Brytania otwarcie zabiegają o dodatkowe państwa dla GCAP - z Niemcami na szczycie listy życzeń.

Włoski minister obrony Guido Crosetto powiedział w grudniu parlamentarzystom, że Berlin „prawdopodobnie” mógłby dołączyć do programu później. Stwierdził, że Rzym i jego partnerzy próbują wyznaczyć jasne ścieżki dla ewentualnych nowych uczestników, podkreślając korzyści z poszerzenia grona.

Im więcej krajów dołączy do GCAP - argumentował Crosetto - tym większa pula pieniędzy i talentów, tym wyższe zwroty ekonomiczne i tym niższy koszt na jedno państwo.

Udział Niemiec byłby politycznie wrażliwy, ponieważ Berlin jest już związany konkurencyjnym projektem Future Combat Air System (FCAS/SCAF) z Francją i Hiszpanią. Ten program zmagał się z opóźnieniami i sporami o przywództwo przemysłowe. Zwrot w stronę GCAP mógłby zachwiać delikatną równowagą w europejskim planowaniu obronnym.

Co naprawdę oznacza „szósta generacja”

Określenie „myśliwiec szóstej generacji” to bardziej etykieta marketingowa niż ścisła kategoria techniczna, jednak zwykle odnosi się do samolotów o kilku wspólnych cechach. Oczekuje się, że GCAP połączy je w jeden system walki zaprojektowany do działania znacznie po 2050 r.

Kluczowa cecha Co oznacza dla GCAP
Połączona „chmura” walki Ciągłe łącza danych z innymi samolotami, dronami, okrętami i jednostkami lądowymi dla wspólnej świadomości sytuacyjnej.
Zaawansowana stealth i sensory Obniżona wykrywalność radarowa połączona z potężnymi systemami radarowymi i podczerwieni do wcześniejszego wykrywania zagrożeń.
Współdziałanie człowieka z maszyną Samolot załogowy współpracujący z autonomicznymi lub półautonomicznymi dronami eskortowymi sterowanymi bezpiecznymi łączami.
Operacje wspomagane przez AI Systemy pokładowe pomagające pilotom zarządzać informacją, zagrożeniami i uzbrojeniem w czasie rzeczywistym.
Konstrukcja modułowa Architektura umożliwiająca modernizacje sensorów, oprogramowania i uzbrojenia w trakcie życia samolotu.

Każdy z tych elementów zwiększa złożoność. AI i współdziałanie człowieka z maszyną wymagają ogromnej liczby testów, aby mieć pewność, że piloci są wspierani, a nie przeciążani lub narażani na skutki awarii automatyki. Łączność podnosi też wymagania cyberbezpieczeństwa, co generuje dodatkowe koszty bezpiecznych łączy danych i utwardzonych systemów.

Ryzyka, korzyści i co może pójść nie tak

Duże projekty obronne często zmagają się z spiralą kosztów, a GCAP niesie kilka oczywistych ryzyk. Jeśli trzej partnerzy nie uzgodnią szybko wymagań albo jeśli będą forsować zbyt wiele narodowych wariantów, prace projektowe mogą zwolnić, przesuwając demonstrator poza 2027 r. i skracając czas przygotowań do wejścia do służby w 2035 r.

Kolejne zagrożenie dotyczy łańcucha dostaw. Nagłe ograniczenie dostępu do surowców krytycznych albo nowe kontrole eksportowe kluczowych technologii mogą ponownie podnieść ceny lub wymusić przeprojektowanie. Zmiany polityczne w którymkolwiek z trzech krajów mogą też uruchomić cięcia budżetowe, prowadząc do mniejszych zamówień, które podniosą koszt każdej pozostałej maszyny.

Są też potencjalne korzyści z kontynuowania kursu. Udany GCAP mógłby dać europejskiemu i japońskiemu przemysłowi silną alternatywę dla platform USA na niektórych rynkach - zwłaszcza jeśli zasady eksportu okażą się mniej restrykcyjne niż w przypadku amerykańskich myśliwców. Program może również zakotwiczyć miejsca pracy o wysokich kwalifikacjach i specjalistyczne kompetencje w czasie, gdy sektor lotniczy doświadcza ostrej konkurencji o talenty.

Dla czytelników mniej obeznanych z żargonem: koncepcja „systemu systemów” w sercu GCAP oznacza, że myśliwiec jest tylko jednym węzłem w większej sieci bojowej. W praktyce mogłoby to wyglądać tak, że jeden pilot w samolocie GCAP kontroluje kilka dronów typu „loyal wingman”, z których każdy przenosi sensory lub uzbrojenie, jednocześnie odbierając strumienie danych z satelitów i naziemnych radarów. Zarządzanie taką siecią w szybko zmieniającym się konflikcie to właśnie powód, dla którego AI i zaawansowane oprogramowanie odpowiadają za tak dużą część kosztów.

Scenariusz często omawiany przez analityków to kryzys w Indo‑Pacyfiku lub w Europie, w którym samoloty GCAP działają obok amerykańskich F‑35 oraz innych zasobów NATO. Im większa interoperacyjność systemów, tym większy efekt łączny - ale też tym bardziej rygorystyczne standardy bezpiecznej komunikacji i przetwarzania danych. Spełnienie tych standardów wcześnie bywa kosztowne, lecz zmniejsza ryzyko drogich modernizacji w późniejszym czasie.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz