Przejdź do treści

Airbus dostarczy w 2029 roku europejskiemu klientowi wersję transportowca A400M Atlas przystosowaną do przenoszenia dronów.

Mężczyzna w mundurze przy dronie na lotnisku o poranku.

Zamiast wyłącznie przerzucać żołnierzy i palety, jeden z największych europejskich samolotów transportu wojskowego jest dziś przygotowywany do znacznie bardziej ofensywnej roli: wypuszczania rojów dronów do uderzeń dalekiego zasięgu nad silnie bronioną przestrzenią powietrzną.

A400M ma stać się „matką” dronów do 2029 roku

Airbus planuje dostarczyć wersję transportowca A400M Atlas przystosowaną do przenoszenia i wypuszczania dronów - dla nieujawnionego europejskiego klienta - w 2029 roku. Wynika to z wypowiedzi Gerda Webera, szefa programu A400M, udzielonych na marginesie Singapore Airshow. Projekt nie jest już koncepcją na papierze; prace są na tyle zaawansowane, że Airbus deklaruje przybliżony termin wejścia do służby.

Airbus chce przekształcić A400M z czystego transportowca w „mothership” zdolny do wypuszczenia nawet 50 średniej wielkości dronów w trakcie jednej misji.

Zmodyfikowany A400M pełniłby rolę platformy startowej dla dużej liczby systemów bezzałogowych przeznaczonych do rozpoznania, walki elektronicznej lub precyzyjnych uderzeń w przestrzeni powietrznej, do której dostęp jest utrudniony lub niebezpieczny. Wykorzystując relatywnie tanie drony jako „efektory”, siły powietrzne liczą na ochronę kosztownych myśliwców i załóg.

Dlaczego samolot transportowy staje się „ciężkim samolotem bojowym”

Wysocy rangą oficerowie francuskich Sił Powietrznych i Kosmicznych od kilku lat przekonują, że potencjał A400M jest niewykorzystany. Atlas, napędzany czterema mocnymi silnikami turbośmigłowymi TP400 o mocy około 11 000 koni mechanicznych każdy, oferuje ogromne rezerwy mocy elektrycznej, duży zasięg oraz pojemną ładownię.

Te cechy czynią go naturalnym kandydatem do ról wykraczających daleko poza zrzut spadochroniarzy:

  • Wypuszczanie i odzyskiwanie dronów
  • Przenoszenie broni energii skierowanej o wysokiej mocy
  • Transport dużych serwerów i systemów zarządzania walką
  • Działanie jako powietrzny węzeł łączności i walki elektronicznej
  • Zapewnianie dalekosiężnego pokrycia sensorowego z użyciem radarów pasywnych lub aktywnych

Francuscy planiści sugerowali nawet, by w niektórych konfiguracjach klasyfikować A400M jako „ciężki samolot bojowy” zdolny do precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu na obrzeżach silnie bronionej przestrzeni powietrznej przeciwnika.

Celem strategicznym jest uzyskanie „masy” w przyszłych konfliktach poprzez wystawienie dużej liczby zużywalnych efektorów zamiast opierania się na małej flocie wyrafinowanych myśliwców.

Kim jest tajemniczy europejski klient?

Airbus nie ujawnił nabywcy pierwszego A400M w roli nosiciela dronów. Wyróżniają się dwa państwa: Niemcy i Francja.

Niemcy przodują w eksperymentach z dronami na A400M

W grudniu 2022 roku Airbus i niemieckie siły powietrzne (Luftwaffe) z powodzeniem zrzuciły i kontrolowały drona DO‑DT 25 z pokładu A400M podczas kampanii testowej. Próby przeprowadzono z udziałem wojskowego ośrodka technicznego ds. wyposażenia lotniczego (WTD 61) w ramach inicjatywy „Innovations for FCAS”, powiązanej z programem Future Combat Air System (FCAS).

Kampania wykazała, że A400M może bezpiecznie wypuścić drona z rampy ładunkowej i utrzymać nad nim kontrolę. To był test na małą skalę, ale potwierdził, że podstawowa koncepcja działa w warunkach rzeczywistych.

Francuskie zainteresowanie dedykowanym „nosicielem dronów”

Szef francuskich zakupów obronnych Emmanuel Chiva mówił niezależnie o pracach Paryża nad koncepcją „nosiciela dronów”. Wskazał przy tym kilka inicjatyw międzynarodowych:

  • amerykański program Gremlins, którego celem jest wypuszczanie rojów dronów z dużego samolotu
  • analizy Airbusa dotyczące wykorzystania tankowca A330 MRTT jako wyrzutni dronów
  • chińskie prace nad Jiutian SU‑AVE, dużym dronem mającym przenosić do 100 amunicji krążących

Francuskie centrum innowacji obronnych IDEA³ uruchomiło nabór pomysłów „Drone Élongation”, skupiony na sposobach wypuszczania dronów z ładowni samolotu transportowego lub z drzwi bocznych. Nowsze działania obejmowały cyfrowe symulacje aerodynamiki rozdzielenia dronów od A400M, a następnie testy fizyczne, podczas których z samolotu zrzucano bezwładne (inertne) drony.

Biorąc pod uwagę te wysiłki, zarówno Niemcy, jak i Francja wydają się technicznie i politycznie gotowe do wdrożenia takiej zdolności. Airbus zachowuje milczenie - prawdopodobnie z powodów operacyjnych i dyplomatycznych.

Jak mógłby działać A400M jako nosiciel dronów

Dokładna konfiguracja pozostaje tajemnicą, ale ogólny zarys staje się coraz bardziej czytelny.

Aspekt Prawdopodobne podejście
Liczba dronów Do 50 dronów średniej wielkości na samolot, według Airbusa
Metoda wypuszczania Zrzut z tylnej rampy ładunkowej, z palet lub być może z drzwi bocznych
Typy misji Rozpoznanie dalekiego zasięgu, misje pozoracyjne, atak elektroniczny, uderzenia precyzyjne
Sterowanie Operatorzy na pokładzie A400M, przekazanie kontroli stacjom naziemnym lub myśliwcom
Ochrona „mothership” Działanie poza najsilniej bronioną przestrzenią; drony wysyłane do przodu

Samolot sam w sobie raczej nie będzie wlatywał w najbardziej niebezpieczne strefy. Zamiast tego działałby z dystansu (stand‑off), wypuszczając drony, które rozchodzą się wachlarzem w stronę celów. Te bezzałogowce mogłyby służyć jako wabiki, zmuszać radary przeciwnika do ujawnienia się lub wykonywać uderzenia, przenosząc niewielkie uzbrojenie precyzyjne.

A400M staje się „zapleczowym” narzędziem, zalewając pole walki przystępnymi cenowo, sieciocentrycznymi zasobami, jednocześnie pozostając względnie bezpiecznym.

Powiązanie z przyszłymi systemami walki powietrznej

Dla Francji i Niemiec harmonogram projektu zbiega się z planowaniem FCAS - ich wspólnego systemu walki powietrznej nowej generacji. Kluczowym elementem FCAS jest wykorzystanie „remote carriers” - dronów o różnych rozmiarach współdziałających z samolotami załogowymi.

Rozwój A400M w roli nosiciela dronów przyspiesza tę koncepcję. Daje siłom powietrznym platformę zdolną do wypuszczania dużej liczby takich „remote carriers” na długo przed wejściem do służby nowego myśliwca. Dane, procedury i doktryna wypracowane wokół A400M prawdopodobnie bezpośrednio zasilą FCAS.

Ryzyka i wyzwania stojące za koncepcją

Przekształcenie samolotu transportowego w „matkę” dronów to nie tylko przykręcenie stelaży do podłogi. Trzeba rozwiązać kilka problemów:

  • Bezpieczne rozdzielenie dziesiątek dronów w turbulentnym przepływie powietrza za samolotem
  • Zarządzanie łącznością radiową i łączami danych w zatłoczonym środowisku elektromagnetycznym
  • Zapewnienie cyberbezpiecznego sterowania systemami bezzałogowymi, nawet pod zakłóceniami
  • Koordynacja roju tak, aby drony nie zderzały się ani nie przeszkadzały sobie nawzajem
  • Integracja zasad wskazywania celów oraz ram prawnych dla uderzeń autonomicznych lub półautonomicznych

Pozostaje też pytanie strategiczne o podatność na zniszczenie. A400M jest duży i nie jest szczególnie „stealth”. Utrata takiej maszyny w wyniku ostrzału przeciwnika miałaby koszt polityczny i operacyjny. Dlatego koncepcja w dużej mierze opiera się na dystansie: samolot pozostaje z tyłu, a ryzyko podejmują drony.

Co naprawdę oznaczają „masa” i „roje” w walce

Gdy europejscy planiści mówią o „masie”, reagują na ostatnie konflikty, w których sama liczba dronów i tanich pocisków przeciążała obronę przeciwlotniczą. Celem nie są koniecznie hollywoodzkie roje setek perfekcyjnie skoordynowanych robotów. Chodzi raczej o wystawienie wystarczającej liczby zużywalnych środków, by zmusić przeciwnika do trudnych wyborów.

Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym A400M wypuszcza dziesiątki dronów w kierunku spornego obszaru przybrzeżnego. Część przenosi zakłócacze oślepiające radary. Inne pełnią rolę wabików, imitując myśliwce na ekranach radarów. Niewielka liczba niesie precyzyjne uzbrojenie przeznaczone do rażenia kluczowych stanowisk obrony powietrznej. Obrońcy muszą zdecydować, do czego strzelać najpierw, wiedząc, że każdy pocisk użyty przeciw dronowi to o jeden mniej na samolot załogowy.

Taki warstwowy efekt nasycenia można osiągnąć względnie prostą technologią - o ile platforma startowa potrafi dowieźć wiele dronów na skraj strefy walki i skutecznie je skoordynować. Właśnie tu rozmiar A400M, dostępna moc i przestrzeń kabiny zmieniają atut logistyczny w przewagę bojową.

Kluczowe pojęcia warte doprecyzowania

Kilka koncepcji leży u podstaw tej zmiany:

  • Nosiciel dronów / „mothership”: Duży samolot lub jednostka, która transportuje, wypuszcza i czasem odzyskuje wiele dronów. Koncentruje się na umożliwianiu misji, a nie na samodzielnym rażeniu celów.
  • Remote carrier: Rodzaj wojskowego drona zaprojektowanego do działania jako „partner” dla samolotów załogowych - współdzieli dane, a czasem wykonuje zadania związane z użyciem uzbrojenia.
  • Przestrzeń powietrzna niepermisywna (non‑permissive): Obszary, w których obrona przeciwlotnicza i patrole myśliwskie przeciwnika czynią operacje nieosłoniętych statków powietrznych skrajnie ryzykownymi.
  • Efektory: W żargonie obronnym są to systemy, które „wykonują” działanie bojowe - np. pociski, bomby, zakłócacze lub drony przenoszące uzbrojenie.

Gdy te idee przechodzą od teorii do sprzętu, samoloty takie jak A400M Atlas przestają być jedynie logistycznymi „ciężarówkami”. Zaczynają działać jak latające arsenale i centra dowodzenia, kształtując kampanię powietrzną na długo przed tym, jak pierwszy myśliwiec przekroczy granicę.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz