Przejdź do treści

Francja odpowiada na nowe zagrożenia powietrzne w regionie, prezentując broń strzelającą 140 razy pociskami 40 mm na dystans 4 km.

Żołnierz w mundurze kamuflażowym obsługuje tablet obok małego pojazdu wojskowego na pustyni. W tle dron i góry.

States, które kiedyś obawiały się eskadr bombowców, dziś martwią się rojami tanich dronów i amunicji krążącej sunących tuż nad linią zabudowy. Francja uważa, że znalazła nowy sposób, by je strącać - i zaprezentowała go wprost przed kupcami z Bliskiego Wschodu.

Od okrętów wojennych do pustynnych dróg

Na targach obronnych DIMDEX w Dosze francusko-niemiecka grupa KNDS oraz gigant elektroniki Thales odsłonili nowy, lądowy system obrony przeciwlotniczej: RAPIDFire Land. To naziemny „kuzyn” morskiego RAPIDFire, już zamówionego przez francuską marynarkę wojenną do osłony fregat przed nisko lecącymi zagrożeniami.

Zamiast eksperymentalnego prototypu system zbudowano z podzespołów, które przeszły już próby na morzu. Koncepcja jest prosta: wziąć szybkostrzelne działo 40 mm, załadować je inteligentną amunicją, osadzić na zdalnie sterowanej wieży i spiąć całość sensorami oraz sztuczną inteligencją.

Obietnica: 4-kilometrowa „bańka” obronna, która potrafi rozszarpać małe drony, zanim dotrą do pasów startowych, składów paliwa czy stanowisk dowodzenia.

Taka oferta trafia w czuły moment. Konflikty od Ukrainy po Morze Czerwone pokazały, jak drony kosztujące kilka tysięcy funtów potrafią ominąć tradycyjne, „rakietocentryczne” systemy obrony powietrznej warte miliony.

Działo 40 mm w sercu systemu

W centrum RAPIDFire Land znajduje się armata 40 mm CTA - ta sama broń, która jest montowana na francuskim wozie rozpoznawczym Jaguar. Wykorzystuje tzw. amunicję teleskopową w łusce (cased telescoped), w której pocisk jest „schowany” w ładunku miotającym, co skraca nabój i ułatwia magazynowanie.

Taka konstrukcja pozwala szybko podawać różne typy amunicji, w tym nabój zaprojektowany specjalnie do obrony powietrznej, znany jako A3B. Zamiast polegać na bezpośrednim trafieniu, A3B detonuje przed celem i rozpyla kontrolowaną chmurę wolframowych subpocisków na jego torze lotu.

Cel jest mniej związany z przebijaniem pancerza, a bardziej z utworzeniem w powietrzu śmiercionośnej „kurtyny” na przewidywanej trajektorii drona.

W przypadku małych quadkopterów, amunicji krążącej czy nisko lecących pocisków uzyskanie pojedynczego bezpośredniego trafienia bywa trudne. Kierunkowa strefa rażenia znacząco zwiększa szanse zniszczenia, zwłaszcza wobec celów zwrotnych lub ledwo widocznych.

Większy zasięg, mniej gabarytów

Kaliber 40 mm zajmuje pozycję pośrednią między klasycznymi armatami przeciwlotniczymi 30 mm a większą, wolniejszą artylerią. Dzięki konstrukcji teleskopowej każdy nabój jest wyraźnie bardziej kompaktowy niż konwencjonalny pocisk 40 mm, a jednocześnie zachowuje istotny zasięg i efekt.

Według producentów daje to RAPIDFire Land skuteczny dystans zwalczania do 4 km - lepszy niż w większości rozwiązań 30 mm - przy zachowaniu relatywnie niewielkiej masy systemu. Kompaktowa amunicja pozwala też utrzymywać 140 nabojów w natychmiastowej gotowości do strzału.

  • Kaliber: 40 mm (amunicja teleskopowa w łusce)
  • Szybkostrzelność: około 200 strz./min
  • Amunicja gotowa do użycia: 140 nabojów
  • Typowa liczba zwalczeń na jeden zapas: około 30 celów powietrznych (w zależności od użycia)

Taka „głębokość magazynu” ma znaczenie przy ataku wieloma dronami lub serią uderzeń amunicją krążącą. Rzadsze przeładowania oznaczają, że obsługa może dłużej pozostawać w walce bez ciągłego uzupełniania zapasów pod ostrzałem.

Dwa warianty, jeden rdzeń technologiczny

RAPIDFire Land oferowany jest w dwóch głównych konfiguracjach dopasowanych do różnych zadań. Zamiast projektować osobne systemy dla każdego scenariusza, KNDS wybrał podejście modułowe oparte na wspólnej wieży i pakiecie elektroniki.

Mobilna eskorta lub stała osłona

Pierwszy wariant montuje wieżę na opancerzonym pojeździe 8×8 lub ciężkiej przyczepie. Ta mobilna wersja ma poruszać się wraz z brygadami pancernymi, chronić konwoje lub zabezpieczać tymczasowe wysunięte pozycje.

Drugi wariant pakuje tę samą wieżę i sensory do standardowego kontenera ISO 20 stóp. Taki kontener można dowieźć ciężarówką, postawić w pobliżu pasa startowego albo zainstalować w portach i przy infrastrukturze krytycznej.

Konfiguracja Typowe zastosowanie
Montaż na pojeździe 8×8 Ochrona wojsk manewrowych, konwojów, mobilnych stanowisk dowodzenia
Moduł w kontenerze 20 ft Obrona baz lotniczych, portów, elektrowni, obiektów rządowych

Taka podwójna oferta pozwala siłom zbrojnym kupić jeden „stos” technologiczny, a następnie adaptować go zarówno do ról stacjonarnych, jak i ekspedycyjnych. Szkolenie, obsługa i części zamienne pozostają w dużej mierze wspólne.

Sztuczna inteligencja po stronie załogi

To, co wyróżnia RAPIDFire Land, to mniej samo działo, a bardziej cyfrowy „mózg” wokół niego. Thales zintegrował zestaw kamer dzienno-nocnych, sensorów podczerwieni i dalmierza laserowego, spiętych algorytmami zaprojektowanymi tak, by odciążyć operatorów.

W zatłoczonym obrazie sytuacji w powietrzu załoga może mieć problem z jednoczesnym śledzeniem kilku dronów, odróżnianiem swojego od obcego i wyborem celu do zniszczenia jako pierwszego. Systemowa AI pomaga, automatycznie wykrywając, klasyfikując i śledząc nadlatujące zagrożenia, a następnie rekomendując priorytety zwalczania.

Człowiek nadal zatwierdza strzał, ale maszyna wykonuje żmudną pracę obserwacji nieba i liczenia w milisekundach.

KNDS opisuje efekt jako 4-kilometrową „bańkę ochronną” wokół bronionego obiektu. Dla małego drona lecącego ponad 100 km/h ten dystans „zamyka się” w znacznie mniej niż dwie minuty. W skoordynowanym roju operatorzy mogą mieć tylko sekundy na reakcję na każdy kontakt - co czyni automatyzację kluczowym argumentem sprzedażowym.

Dlaczego Bliski Wschód słucha

Decyzja o ujawnieniu RAPIDFire Land w Katarze nie jest przypadkowa. Państwa Zatoki od lat mierzą się z transgranicznymi atakami dronów, pocisków manewrujących i tanich rakiet wymierzonych w instalacje naftowe, lotniska i centra miejskie.

Wiele z tych ataków ma za zadanie drenować drogie zapasy pocisków dalekiego zasięgu albo wślizgiwać się poniżej ich pokrycia radarowego. To doświadczenie zbudowało silny popyt na obronę warstwową: ciężkie baterie rakietowe na zagrożenia na dużych wysokościach oraz tańsze, artyleryjskie systemy bliżej ziemi.

RAPIDFire Land jest pozycjonowany dokładnie w tej niższej warstwie. Zamiast odpalać kosztowny pocisk na każdy tani quadkopter, dowódcy mogliby użyć pocisków 40 mm z zapalnikiem zbliżeniowym/airburst za ułamek ceny. Rakiety pozostawałyby w rezerwie na cele większe, dalsze lub cenniejsze.

Ambicje przemysłowe za działem

Poza użytecznością taktyczną system pokazuje obecne francuskie podejście do technologii wojsk lądowych. KNDS mocno stawia na ponowne wykorzystanie sprawdzonych komponentów - takich jak morski RAPIDFire i armata z Jaguara - podczas gdy Thales dokłada zaktualizowane sensory i oprogramowanie AI.

Ta strategia „cegła po cegle” ma skracać cykle rozwojowe i redukować ryzyko, w czasie gdy zagrożenia ewoluują szybciej niż tradycyjne programy zakupowe. Pomaga też utrzymywać koszty pod większą kontrolą - istotne na rynkach eksportowych, gdzie budżety są duże, ale nie nieograniczone.

Jak taki system byłby faktycznie używany

Na typowej bazie lotniczej kilka zestawów RAPIDFire Land mogłoby tworzyć pierścień wokół terenu, dzieląc dane z centralnym stanowiskiem dowodzenia. Jeden zestaw mógłby wykryć nisko lecącego drona poza ogrodzeniem, śledzić go i przekazać dane o celu do sąsiednich systemów. Operatorzy wyznaczyliby wówczas jedno działo do otwarcia ognia, podczas gdy pozostałe oszczędzałyby amunicję na wypadek, gdyby był to wabik.

W brygadzie zmechanizowanej wersje na podwoziu mogłyby podążać za kolumnami pancernymi. Gdy konwój przejeżdża przez dolinę, radar lub czujniki optyczne mogłyby obserwować grzbiety w poszukiwaniu amunicji krążącej polującej na czołgi. Jeśli pojawi się zagrożenie, wieża automatycznie się obróci, AI obliczy dystans i trajektorię, a załoga odda krótką serię programowalnych pocisków airburst.

Ryzyka, korzyści i kolejny krok w wojnie dronów

Systemy artyleryjskie takie jak RAPIDFire Land mają wyraźne zalety: niższy koszt zwalczania, duży zapas amunicji i możliwość pozostawania w walce podczas długotrwałych starć. Mogą też razić niektóre cele nawodne/naziemne, jak małe łodzie czy lekkie pojazdy, co zwiększa uniwersalność.

Nie są jednak panaceum. Bardzo małe mikrodrony - zwłaszcza wykonane w dużej mierze z plastiku i lecące wolno - mogą być trudne do wykrycia. Zła pogoda, burze piaskowe lub dym mogą pogarszać działanie sensorów optycznych. Przeciwnicy też będą się adaptować, stosując bardziej unikowe trasy, skoordynowane „okna czasowe” lub drony-wabiki, by komplikować obronę sterowaną przez AI.

Dla czytelników mniej obeznanych z żargonem kilka terminów jest tu istotnych. „Amunicja krążąca” to w praktyce latające bomby, które krążą nad obszarem, czekając na cel, po czym nurkują w ataku. „Airburst” oznacza pocisk zaprogramowany do eksplozji w określonym punkcie w powietrzu, a nie przy uderzeniu. W połączeniu z AI, która przewiduje, gdzie dron znajdzie się za ułamek sekundy, tworzy to rodzaj programowalnej chmury odłamków na niebie.

Zgodnie z obecnymi trendami państwa najpewniej będą łączyć takie systemy artyleryjskie z zagłuszarkami, pociskami krótkiego zasięgu, a nawet laserami dużej mocy. Każda warstwa obejmuje inne odległości i typy celów, a razem mają sprawić, by przestrzeń powietrzna nad kluczowymi zasobami była zbyt zabójcza, by tanie drony mogły działać swobodnie. Francja zakłada, że jej nowa 40‑milimetrowa „bestia” stanie się jedną z warstw fundamentowych tej przyszłej mieszanki.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz