Przejdź do treści

Myśliwiec F/A-XX dostał pełne finansowanie od Kongresu, ale jest pewien haczyk.

Nowoczesny myśliwiec FAXX w hangarze lotniczym, obok technik obsługujący panel kontrolny.

Lawodawcy głośno wspierają na papierze morski samolot nowej generacji F/A-XX, podczas gdy Pentagon nadal priorytetowo traktuje myśliwiec szóstej generacji F‑47 Sił Powietrznych. Efektem jest myląca mieszanka politycznego poparcia, ograniczonych pieniędzy i rosnących obaw, czy amerykańskie lotniskowce będą miały w latach 30. XXI wieku samoloty, których potrzebują.

Kongres mówi „pełne finansowanie” – liczby mówią co innego

Najnowszy projekt ustawy o upoważnieniach obronnych na rok 2026 (NDAA), wypracowany przez negocjatorów Izby Reprezentantów i Senatu, został przedstawiony z uderzającym twierdzeniem: zarówno F/A‑XX Marynarki Wojennej, jak i F‑47 Sił Powietrznych miałyby otrzymać „pełne finansowanie” w ramach ponad 38 mld dolarów na rozwój, zakupy i modernizacje statków powietrznych.

Na pierwszy rzut oka Kongres sygnalizuje, że oba programy myśliwców szóstej generacji są zbyt krytyczne, by je porzucić.

Jednak gdy analitycy wczytali się w tekst, obraz okazał się znacznie mniej hojny. Projekt nadal przewiduje tylko 74 mln dolarów na F/A‑XX w roku budżetowym 2026. Kwota ta odpowiada pierwotnemu wnioskowi Pentagonu: dokończyć bieżące prace projektowe, a następnie „uśpić” program.

Kontrast jest wyraźny w porównaniu z wcześniejszym ruchem senackiej Komisji ds. Apropriacji. Senatorowie zaproponowali około 1,4 mld dolarów na F/A‑XX w tym roku - sumę zgodną z listą „nieufinansowanych priorytetów” samej Marynarki i znacznie bliższą temu, jak wyglądałby realny impuls w kierunku prototypowania i wczesnego rozwoju.

W efekcie etykieta „pełnego finansowania” z noty informacyjnej komisji Izby wygląda dziś bardziej na polityczny branding niż budżetową rzeczywistość - przynajmniej na razie.

Dlaczego Pentagon próbował zamrozić F/A‑XX

Preferencja Pentagonu od miesięcy jest jasna: postawić wszystko na F‑47 Sił Powietrznych, a F/A‑XX odłożyć na półkę. Wysocy urzędnicy obrony argumentują, że baza przemysłowa nie jest w stanie jednocześnie „przyspieszyć” dwóch dużych, skrajnie złożonych programów myśliwskich bez opóźnień, wzrostu kosztów albo obu tych zjawisk naraz.

Oficjalna narracja brzmi: amerykański sektor lotniczo-kosmiczny może działać szybko tylko nad jednym myśliwcem szóstej generacji naraz, a Biały Dom wybrał F‑47.

O F/A‑XX rywalizują Boeing i Northrop Grumman, po tym jak Lockheed Martin miał zostać wcześniej w roku wykluczony z dalszej rywalizacji. Boeing przewodzi też programowi F‑47, co podsyca obawy o konsolidację i przewagę negocjacyjną na rynku myśliwców.

Sprowadzając F/A‑XX do symbolicznych 74 mln dolarów na domknięcie prac projektowych, Pentagon próbował „oczyścić pole” dla Sił Powietrznych. Zakład jest taki, że skoncentrowanie zasobów na dopracowaniu F‑47 najpierw zmniejszy ryzyko techniczne i harmonogramowe, a wnioski z tego programu będzie można później przenieść do wysiłku Marynarki.

F‑47: drogi, ambitny i pod lupą

Kongres nie przytakuje bezrefleksyjnie planowi F‑47. Ten sam projekt NDAA, który mówi o „pełnym finansowaniu”, wymaga także szczegółowego raportu na temat wysiłku Sił Powietrznych w zakresie myśliwca szóstej generacji do marca 2027 roku.

Ustawodawcy chcą jasności w kilku kwestiach:

  • Wymagania systemowe i to, jak F‑47 ma być faktycznie używany w walce
  • Prognozowane koszty, harmonogram i potrzeby finansowe w latach 2028–2034
  • Ścieżka pozyskania - szybka „middle tier” czy tradycyjny duży program
  • Jak i gdzie samoloty będą bazowane
  • Konsekwencje dla budownictwa, szkolenia i zasobów ludzkich
  • Plany integracji jednostek Gwardii Narodowej Lotniczej i Rezerwy

Siły Powietrzne sygnalizowały minimalny zakup 185 samolotów - zasadniczo wymianę floty F‑22 Raptor w relacji 1:1. To i tak wygląda skromnie w świecie, w którym chińska obrona powietrzna i liczebność myśliwców szybko rosną.

Cena to kolejny sygnał ostrzegawczy. Publiczne szacunki sugerują, że każdy F‑47 mógłby kosztować około trzykrotności średniej ceny F‑35 - potencjalnie blisko 300 mln dolarów za egzemplarz. Kluczowe szczegóły programu, w tym krzywe zakupów, pozostają tajne, a nawet same Siły Powietrzne określały swoje plany dotyczące dalekozasięgowych sił myśliwskich jako aspiracyjne, a nie gwarantowane.

Co tak naprawdę jest stawką dla Marynarki

Marynarka Wojenna, w przeciwieństwie do tego, wyjątkowo otwarcie wyraża frustrację związaną z pauzą F/A‑XX. Najwyżsi dowódcy przekonują, że skrzydła lotnicze lotniskowców zostaną w tyle za chińskimi zagrożeniami, jeśli pozostaną oparte wyłącznie na modernizowanych F/A‑18E/F Super Hornet i F‑35C.

Szefowie Marynarki mówią, że to, co startuje z lotniskowca w latach 30., musi być w stanie przetrwać głęboko wewnątrz nowoczesnych „kopert” rakietowych i nadal skutecznie uderzać.

Szef Operacji Morskich, admirał Daryl Caudle, opisywał „krzywą zagrożeń”, w której amerykańskie zdolności zaczynają w niektórych obszarach odstawać. Naciskał Pentagon, by szybko ruszyć z F/A‑XX, argumentując, że lotnictwo pokładowe potrzebuje zasięgu, skrytości i „zasięgu sensorów”, aby przenikać do silnie bronionej przestrzeni powietrznej i domykać łańcuchy rażenia na dużych dystansach.

Obecna mieszanka na lotniskowcach - Super Hornety wspierane przez F‑35C - jest dziś silna, ale ograniczona pod względem zasięgu i przeżywalności wobec najwyższej klasy chińskich sieci obrony powietrznej. Im dłużej F/A‑XX się opóźnia, tym dłużej Marynarka musi polegać na stopniowych modernizacjach i kreatywnej taktyce, by pozostać konkurencyjna.

Przemysł twierdzi, że udźwignie oba programy

Teza Pentagonu, że przemysł nie jest w stanie wspierać równoległych programów szóstej generacji, spotkała się z otwartym sprzeciwem głównych wykonawców. Kierownictwo Boeinga już argumentowało, że może dostarczyć zarówno F‑47, jak i F/A‑XX. Do tego chóru dołączył teraz Northrop Grumman.

Northrop Grumman zapewnia, że jest dziś „gotowy do realizacji” F/A‑XX i chce, by klient wiedział, że zdolności są dostępne.

Za tym publicznym przekazem kryje się większa obawa: jeśli tylko jedna duża linia myśliwska będzie rozwijana w szybkim tempie, druga może zostać zepchnięta o lata do tyłu, doprowadzić do erozji zespołów i infrastruktury, a w konsekwencji stać się trudniejsza i droższa do ponownego uruchomienia. Zdolności przemysłowe nie są kranem, który można bezkarnie odkręcać i zakręcać.

Autoryzacja vs. apropriacja: prawny haczyk

Nawet jeśli NDAA ostatecznie przejdzie z zapisami sprzyjającymi F/A‑XX, nie oznacza to automatycznie dopływu gotówki. W amerykańskim budżetowaniu ustawy autoryzacyjne ustalają politykę i limity; osobne ustawy apropriacyjne faktycznie przydzielają pieniądze.

Krok Co robi
NDAA (autoryzacja) Definiuje programy, limity i wymagania sprawozdawcze; sygnalizuje priorytety.
Ustawa apropriacyjna Zapewnia realne linie finansowania; może różnić się od kwot w NDAA.

NDAA wciąż wymaga ostatecznego przyjęcia w obu izbach oraz podpisu prezydenta. Następnie decydenci od apropriacji muszą rozstrzygnąć, czy podążyć za wcześniejszą senacką wizją 1,4 mld dolarów dla F/A‑XX, pozostać przy 74 mln, czy znaleźć kompromis. Dopóki ten drugi krok nie nastąpi, następny myśliwiec Marynarki pozostaje w zawieszeniu.

Dlaczego czas ma znaczenie dla myśliwców szóstej generacji

Zarówno F‑47, jak i F/A‑XX są projektowane do działań w latach 30. XXI wieku i później - przeciwko przeciwnikom dysponującym gęstymi zintegrowanymi systemami obrony powietrznej, zaawansowanymi myśliwcami i dalekozasięgowymi pociskami przeciwokrętowymi. Oczekuje się też, że będą działać obok rojów bezzałogowców, tworząc tzw. „rodzinę systemów” sieci walki powietrznej.

Opóźnienia dziś rzutują na tamtą przyszłość. Jeśli F/A‑XX przesunie się o kilka lat za harmonogram Sił Powietrznych, grupy lotniskowcowe mogą trafić na okres, w którym zabraknie im naprawdę przeżywalnego, dalekosiężnego myśliwca załogowego. Taka luka zwiększyłaby presję na systemy bezzałogowe i broń odpalana z dystansu oraz mogłaby skłonić rywali do testowania determinacji USA w regionach spornych.

Z drugiej strony, forsowanie obu programów bez ostrożnego zarządzania niesie własne ryzyka: konkurencję o wyspecjalizowanych inżynierów, poligony testowe i tajne moce produkcyjne; nakładające się piki kosztów; oraz większe prawdopodobieństwo, że jeden lub oba samoloty natrafią na problemy techniczne podkopujące zaufanie na Kapitolu.

Kluczowe pojęcia stojące za politycznym sporem

Kilka terminów leży u podstaw tych debat i kształtuje przebieg programów:

  • Pozyskanie „middle tier” – szybsza ścieżka, która pomija część tradycyjnych etapów, by wcześniej wdrożyć prototypy i wstępne zdolności, zamieniając część pewności na starcie na prędkość.
  • Pozyskanie głównych zdolności (major capability acquisition) – klasyczna, silnie ustrukturyzowana ścieżka Pentagonu z wieloma zdefiniowanymi fazami i większym nadzorem; zwykle wolniejsza, ale z ściślejszymi kontrolami.
  • Strefa rażenia (weapon engagement zone) – objętość przestrzeni powietrznej, w której systemy przeciwnika mogą potencjalnie wykryć, śledzić i otworzyć ogień do statku powietrznego; kluczowy czynnik stojący za wymaganiami dotyczącymi skrytości i zasięgu.

Żądanie ustawodawców, by wyjaśnić, którą ścieżką pójdzie F‑47, sugeruje szersze obawy: zbyt szybkie tempo przy zupełnie nowej architekturze może wywołać eksplozję kosztów; zbyt wolne - ryzyko, że samolot dotrze już przestarzały.

Co to może oznaczać na przyszłym pokładzie lotniskowca

Wyobraźmy sobie amerykański lotniskowiec na zachodnim Pacyfiku w połowie lat 30. XXI wieku. Jeśli F/A‑XX wejdzie do służby, jego skryte, dalekozasięgowe samoloty mogłyby startować z zaawansowanymi pociskami odpalanymi z powietrza, współdziałać z dronami typu „lojalny skrzydłowy” i przenikać głęboko w kierunku chińskiego terytorium, pozostając poza najgęstszymi „kopertami” rakietowymi.

Jeśli program się załamie lub pozostanie chronicznie niedofinansowany, ten sam lotniskowiec może opierać się na F‑35C na granicy ich zasięgu, wspieranych przez tankowce podatne na pociski przeciwnika, oraz na Super Hornetach wymagających kreatywnego planowania tras, by omijać najsilniejszą obronę powietrzną. Dalekozasięgowa broń przeciwokrętowa i bombowce bazowania lądowego nadal miałyby znaczenie, ale bezpośrednia siła uderzeniowa lotniskowca byłaby bardziej ograniczona.

Taki scenariusz kształtuje retorykę Marynarki w Waszyngtonie. Dla jej liderów F/A‑XX nie jest luksusowym dodatkiem do F‑47. To zabezpieczenie przed sytuacją, w której w środowiskach najważniejszych dla roli lotniskowców USA zostaną „przewyprzedzone” zasięgiem i świadomością sytuacyjną.

Na razie F/A‑XX tkwi w niezręcznej przestrzeni: głośno popierany przez część Kongresu, niedofinansowany w najnowszych liczbach i uwięziony między strategicznym pragnieniem posiadania dwóch zaawansowanych samolotów a biurokratycznym odruchem, by wybierać jednego zwycięzcę na raz.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz